środa, 1 października 2014

Miesiąc w obiektywie


Zdjęcia to wspaniała sprawa. Bez względu na to, czy jest się totalnym amatorem, czy też profesjonalistą, wykonywanie ich może być frajdą dla każdego. Fotografia to dla mnie nie tylko pojedynczy kadr. To często historia. Podjęłam się więc udziału w akcji "Miesiąc w obiektywie". Debiutuję w tym projekcie, ale pomyślałam, że może to być dobra motywacja do regularnego powrotu do blogowania. Edycji tego przedsięwzięcia było już wiele. Tym razem za organizację zabrała się Lusia z www.pierwiasteknielad.blogspot.com. Ktoś jeszcze się skusił?

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie akcje! Zwłaszcza, że ponownie pojawią się Twoje notki ;p
    Sama z chęcią bym wzięła udział, ale aparat mi pada ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia to wspaniała rzecz, faktycznie. Kocham zdjęcia i mam ich pełno porozwieszanych i poprzyklejanych na ścianach wieeeeelu pokoi. Acz w projekcie udziału nie wezmę, zbyt mało czasu na to i brak regularności w blogowaniu.
    życze powodzenia w projekcie! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się ten pomysł, ciekawa jestem rezultatu. Powodzenia! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się niestety nie skuszę. Dopiero co zakończyłam mój "rok w obiektywie" ;) ..ale życzę wielu pięknych zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam brać udział, ale sporo mi się na głowę zwaliło i odpadam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię robić zdjęcia, dokumentować wiele miłych chwil, dlatego skusiłam się do wzięcia udziału w tej zabawie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie, moja kocia gromada powiększyła się o czarnulka, znalezisko krzakowe )

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny pomysł, mnie też takie "akcje" motywują do regularnego prowadzenia bloga :) czekam na efekty

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobry pomysł, powinnam sie zmotywować do robienia większej ilości zdjęć, ale zawsze zapominam o tym aby uwiecznić coś ważnego :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się. Fotografowanie jest cudowne!
    http://www.LeveretteIII.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny pomysł! Lubię podglądać takie zdjęcia, choć kiedy się na tym zastanowić, obraz jest wielokrotnie filtrowany (a więc interpretowany): przez fotografa, aparat, ekran i mnie; raczej nie zobaczę tego samego, co pierwszy patrzący. :)
    No i czekam na kolejne wpisy, tęsknię! :)

    OdpowiedzUsuń