Sezon na biadolenie,
że sesja zastała studentów uważam za otwarty. Możecie mnie uznać za kogoś kto
truje, kto nie jest życiowy, ale jeśli obnosicie się z tym na portalach, że
zaskoczyła Was sesja i w zasadzie nie wiecie w co ręce włożyć, a jutro, pojutrze
(w przypadku studiów niestacjonarnych) czy w poniedziałek czeka Was MEGA
EGZAMIN, natomiast Wy jesteście w czarnej d***e z nauką, powiadam: sami
jesteście sobie winni. Zawsze wkurzało mnie to, że studenci zasadniczo są zaskoczeni
egzaminami. A czego się od studiów oczekiwało? Jedynie imprez? Chyba nikt
nikogo nie zmusza do posiadania wykształcenia wyższego…? Wybaczcie, że wylewam
tu swoją frustrację, ale przez takich ludzi właśnie nie ma pracy dla osób,
które są kumate; które nie idą na studia zaliczyć część lub sporą większość przedmiotów na trójach, pobawić się i
dostać potem robotę po znajomościach. Kiedy studia znów będą elitarne? Na kraj
bezrobotnych magistrów jest tylko jeden sposób: uczynić studia uczelniami, które
wykształcą elitę intelektualną, a nie pozwalać nazywać siebie magistrami czy
inżynierami tym, którzy na budownictwie miały ledwo tróję z matematyki czy
fizyki… A potem schody na Narodowym trzeba poprawiać po nieukach… Zapewne za pieniądze podatników.
Mnie sesja nie zaskoczyła, do egzaminów uczyłam się już 2 tygodnie przed. Po prostu lubię się przygotowywać na swoje tempo i ograniczać stres związany z nauką do minimum. Jutro zaczynam się zmagać ze swoją wiedzą :)
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia, bo jak widać studia są dla Ciebie. :)
UsuńNo niestety taka jest rzeczywistość..jedni na to wykształecenie pracują inni sobie bimbaja:/ I zadzwiwia mnie fenomen takich ludzi że im się ciągle udaje. Dziewczyna jest na filologi polskiej na specjalizacji nauczycielskiej i ona się chwali że ona przez dwa lata żadnej książki nie przeczytała , jak ja słyszę takie rzeczy to mi się grupa krwi zmienia normalnie , i takie osoby kiedyś będą nasze dzieci uczyć:/
OdpowiedzUsuńNa filologii polskiej bez żadnej książki!? Czas umierać...
UsuńMoim zdaniem egzaminy powinny być zdawane przy zdobyciu minimum 90, nawet 95% punktów. Albo ma się być specjalistą albo ma się mieć tylko papier... Zaczęłabym od matury, bo 30% na zdanie egzaminu dojrzałości raczej dojrzałe nie jest.
Mnie problem studiów, o którym piszesz jeszcze (na szczęście) nie dotyczy :)
OdpowiedzUsuńAle zdaję sobie sprawę z tego o czym mówisz. No i, no cóż, zgadzam się z tobą :)
Jeszcze studentką nie jestem, ale to chyba oczywiste, że na studiach stawia się pewne wymagania, któe trzeba spełnić. No i racja, nikogo za nogi na uczelnię nie wyciągają. Nie, to nie!
OdpowiedzUsuńZazdroszcze Ci tego, że się nie stresujesz przed pisemnymi egzaminami:)
OdpowiedzUsuńJa niestety nie potrafie się jakoś wcześnie przygotowywać, ponieważ muszę się skupić tylko na 1 rzeczy do nauki. A mając kolokwia między czasie, nie mogę się skupiać na egzaminach, dlatego czekam aż wszystkie kolokwia zalicze i wtedy zaczynam naukę na egzaminy:)
Pozdrawiam.
Nauka na kolokwia jest często początkiem nauki do egzaminów. Tzn. przynajmniej tak powinno być, bo zazwyczaj kolokwium jest małą częścią materiału na egzamin. :) Choć wiem, że nieraz wykładowcy ustalają własne, niezwiązane z logiką reguły.
Usuństudentów ;)
OdpowiedzUsuńJestem studentką i mnie nie zaskoczyła. :)
Usuńoj tam. to dobrze!
Usuńzgadzam się z tym co napisałaś :) przez takie osoby nie ma pracy dokładnie ;/
OdpowiedzUsuńDziękuję! I powodzenia na sesji, myślę że świetnie sobie poradzisz! :D
OdpowiedzUsuńŚwięta racja. Nie od dziś wiadomo o sesjach i kołach, a ludzie udają zaskoczonych...
OdpowiedzUsuńLudzie kochają narzekać :) Co zrobić. Czasem ciężko się przestawić, że coś powinno się zrobić wcześniej :D
OdpowiedzUsuńświęte słowa :P
OdpowiedzUsuńAch, sesja jeszcze daleko przede mną :3
OdpowiedzUsuńPrawda ! Jak nie mają co robić to narzekają tylko, ech.
OdpowiedzUsuńchudabaza.blogspot.com
Jej, to wszystko wydaje mi się tak odległe, że dopiero za rok mam maturę, że mam jeszcze czas... a przecież to minie tak szybko, że nie zdążę się obejrzeć. Chyba zaczynam się tego bać...
OdpowiedzUsuńA co do mich snów... po tym, który opisałam, na razie nie miałam koszmarów. Oby jak najdłużej : )
Zleci szybko. A bać się nie ma czego, jeśli jest się przygotowanym. :)
Usuństudenci studiów stacjonarnych również narzekają na dużo nauki ;/ sesja to zło!
OdpowiedzUsuńPiszę ogólnie. Przecież studenci niestacjonarni nie posiadają zajęć w poniedziałek. :)
Usuńrozumiem :)
UsuńNa szczęście ja jeszcze nie studiuje :)
OdpowiedzUsuńZapraszam. :)
Jeśli na szczęście, to w ogóle Ci ich nie polecam. Ja zawsze wiedziałam, że studia są dla mnie i nie uważałam tego za nieszczęście. :)
UsuńJa już nie studiuję, magister obroniony więc sesja już mnie nie dotyczy :)
OdpowiedzUsuńBlog super +
OdpowiedzUsuńObserwuję i liczę na rewanż
zapraszam na mojego bloga
http://moiezyciemujswiat.blogspot.com/
Właśnie nie do końca jestem zdrowa. ;)
OdpowiedzUsuńZgadzam się ze wpisem. Jak pójdę na studia to nauka będzie na pierwszym miejscu.
sesja nie jest taka zła. Choć szczerze przyznam, że sto razy bardziej wolę rozwijanie swoich zainteresowań od przesiadywania na uczelni.
OdpowiedzUsuńTo szkoda, że nie udało Ci się wybrać takiego kierunku, który by był Twoim zainteresowaniem. :) Ale jak najbardziej - masz rację. Hobby a nauka to czasem coś innego. Nawet jak się czasem studiuje to co się lubi, to często wiele przedmiotów odbiega od tematyki.
Usuńw czasie sesji, wszyscy nagle o tym piszą i się tym stresują. co roku w sumie dzieje się to samo.
OdpowiedzUsuńW zasadzie jeśli chodzi o sesję to dwa razy w roku, bo jest zimowa i letnia. I w sumie jeszcze przed egzaminem kończącym uczelnię lub przed obroną pracy licencjackiej/inżynierskiej/magisterskiej. Wszyscy płaczą, że jutro muszą oddać pracę, a przed nimi jeszcze połowa do napisania. ;) Przed maturami w maju też będzie zgrzytanie zębów. :D
UsuńNomjnowałam Cię do Liebster Blog :3 http://recenzje-blackkaty.blogspot.com/2013/01/21-liebster-blog-nowa-wspopraca.html#comment-form
OdpowiedzUsuńnie chodziło mi o to, że za dużo było do wybrania, tylko że mam za dużo ulubionych piosenek, i wybranie TYLKO 15 było ciężkie, bo nie mogłam się zdecydować na którą wybrać.
OdpowiedzUsuńNie widzisz Obserwuję
OdpowiedzUsuńpo prostu mnie nie widziałaś
bo coś przestawiłam ale obserwatorów
było więcej
więc przepraszam bardzo ;p
Nauczyłam się, że depresję trzeba ukrywać jak tylko się da. Inaczej ludzie się odwracają... Chociaż fakt, wolałabym jakby potrafili zrozumieć co się dzieje. ;( Np. w dzień zdjęć również sporo płakałam i nie czułam się za dobrze...
OdpowiedzUsuńBardzo dużo masz w tym racji.
OdpowiedzUsuńW Polsce powstał taki paradoks, że albo masz za wysokie wykształcenie i Cię do pracy nie przyjmą, albo masz wykształcenie za niskie, mimo ukończonych studiów i też Cię nie przyjmą bo przy okazji wymagają tysiąca lat doświadczenia, doktoratu i profesury znajomości 10 języków, prawa jazdy każdej kategorii(z uwzględnieniem statków kosmicznych) i najlepiej jeszcze być dyspozycyjnym 24/7 ;)Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńSmutne i... prawdziwe.
UsuńDobrze napisane ! :) ale też życzę powodzenia wszystkim na sesji :)
OdpowiedzUsuńJa wybrałam kierunek, ponieważ taki mnie interesował i lubię uczyć się o tej tematyce.:P Studiuję zaocznie socjologię a pracuję w sklepie kosmetycznym (Całkiem co innego.:P ) A czy znajdę kiedyś pracę w tym kierunku? Nie wiem, narazie cieszę się, że robię to co lubię, studiuję dla siebie, dla własnej satysfaksji:) Poobserwuję sobie Twojego bloga.:)
OdpowiedzUsuńRównież studiuję dla satysfakcji. :) Więc rozumiem.
UsuńNo to widzę, że mamy coś wspólnego..
UsuńA jaki kierunek?:P
Pedagogika, i już wiem, że z powołania. Choć dalej planuję brnąć w coś innego, bo po tym niestety mala szansa na pracę.
UsuńA co chciałabyś potem robić, uczyć w szkole na przykład?:P No niestety, teraz czy jest się po studiach czy nie.. i tak ciężko znaleźć pracę. Studiowanie teraz trzeba traktować jako hmm.. Coś co lubi się robić.;D Bo inaczej nie ma sensu.:p
UsuńTo w jakim kierunku próbujesz brnąć, pomijając pedagogikę?:)
Moim niespełnionym marzeniem jest filologia polska ze specjalnością nauczycielską, jednak ten kierunek, kiedy na niego startowałam, został zawieszony - o czym poinformowana zostałam we wrześniu. Nie chciałam robić roku przerwy, jednak na wielu uczelniach już nie było miejsc, a pomyślałam, że pedagogika to przecież też praca w szkole. No więc podjęłam się tego. Kiedy jednak chodziłam na kolejne wykłady, sądziłam, że to nie dla mnie: dzieci za małe, pewnie rozwydrzone. Ale po praktykach, które zakończyłam niecałe dwa tygodnie temu wiem już, że to to, co chciałabym robić, a moje obawy były bezpodstawne.
UsuńKiedy skończę licencjat myślę o tym, czy nie zacząć od nowa filologii. Albo na magisterkę pójdę na logopedię, a potem podyplomówkę zrobię z czegoś zupełnie innego - może grafika komputerowa? Zawsze mnie to interesowało, choć umiejętności nie mam żadnych. ;)
A Ty o czym myślisz po socjologii? Dalej to samo, czy coś pochodnego?
Na pewno chcę uzyskać licencjat z socjologii.. Uwielbiam uczyć się języków obcych, szczególnie niemieckiego i włoskiego. Nie wiem, czy jest to możliwe po licencjacie z socjologii,ale fajnie byłoby pójść dalej na coś właśnie z tym związanie. Mam tutaj na myśli język niemiecki.. Ale przede mną jeszcze duużo pracy.:P Jeśli nie będzie takiej opcji, będę musiała zadowolić się jakimiś kursami.:D Moim początkowym zamierzeniem było studiowanie psychologii, jednak niestety nie było zaocznie, a pracuję i jakoś nie ciągnie mnie do studiów dziennych.:)
UsuńZa dużo planów, żeby je wszystkie zrealizować, ale trzeba się zmotywować.:D
UsuńJa także bardzo chciałam studiować dziennie, ale z racji tego, że muszę pracować, wybrałam opcję zaoczną. No i teraz nie wyobrażam sobie już studiować stacjonarnie. :)
UsuńA co do lawirowania po kierunkach, to na magisterkę możesz pójść na inny kierunek, ale ten sam wydział. Języki zaś są często na wydziale filologicznym. Nie wiem jak u Ciebie, ale socjologia zazwyczaj jest na humanistycznym, filozoficznym albo nauk społecznych. ;/ Jeśli są to nauki humanistyczne to mogę Ci polecić stosunki międzynarodowe - tam się zazwyczaj uczy wielu (prawdopodobnie pięciu) języków. :) Jednak nie wiem jak byłoby na uczelni, którą Ty byś ewentualnie wybrała.
A co do kursów językowych - ja bym chciała nauczyć się japońskiego, ale tylko w trybie konwersatoryjnym.
Japoński to też ciekawy język.:p Francuski też mi się podoba.p Masz rację, nigdy nie jest za dużo, ale jednak brakuje czasu na wszystko.:D Ale w sumie dobrze, nie jest nudno.:D
UsuńTrochę mnie zmartwiłaś, bo mój kierunek jest właśnie humanistyczny..:/ Chciałabym się dobrze nauczyć jakiegoś języka, nie wiem czy ogarnę aż pięć.:D
A nie wiesz jak jest z psychologią?:D Czy można po mojej socjologii?:D Widzę, że jesteś zorientowana w temacie.:p
Kochana, psychologia to jednolite - pięcioletnie studia (magisterskie). Przynajmniej nie spotkałam się jeszcze z "licencjatem" z psychologii. To poważniejszy kierunek i trzeba mieć do niego porządne przygotowanie, nie wystarczą dwa czy trzy latka. Też chciałam się na nie wybrać, ale tak jak pisałaś, nie ma ich zaocznie.
UsuńUuu.. No to niedobrze. W takim razie muszę to dokładnie przemyśleć i się rozejrzeć.:P Trzeba wybrać taki, który będzie interesujący, żeby nie studiować "na siłę" a potem zrezygnować.:D Jak trafisz gdzieś kiedyś na jakieś ciekawe propozycje to pisz.:D :P
UsuńJasne. Ale za tą psychologią się rozglądaj. Ja pochodzę z pomorza zachodniego. Jeśli mieszkasz gdzieś indziej, to u Ciebie może są jakieś wyjątki. Kto wie.
UsuńTo mam do Ciebie spory kawałek..:D A pomyślałam, że może razem znajdziemy coś ciekawego.:P Ja jestem z małopolski, zaocznie studiuję w Krakowie na AGH.:)
UsuńA co do wyjątków.. Nie sądzę.:D
Usuńa dajże spokój! smutna prawda
OdpowiedzUsuńdzisiaj bez znajomości ciężko o cokolwiek
sesja zaskoczyła studentów niczym zima drogowców :p to się nigdy nie zmieni. mam nadzieję, że ukończenie studiów otworzy nam niesamowite perspektywy...
OdpowiedzUsuńHe, he, święta prawda. Miło byłoby wiedzieć, że oprócz satysfakcji, studia dały nam coś jeszcze.
UsuńDzięki za odwiedziny :) a bo ja z tych co wolą naprawić niż wyrzucić ;)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy poprzedni komentarz się dodał, bo jakiś błąd mi wyskoczył. W kazdym razie chciałam napisac, że wiele z tych piosenek jest ze mną bardzo długo, jedna nawet około 10 lat, i ciągle ją uwielbiam.
OdpowiedzUsuńSmutne jest to, że coraz częściej, to właśnie ludzi pozbywamy się łatwiej niż przedmiotów. Społeczeństwo konsumenckich chomików. Aj, cóż ja za pesymizm tu szerzę ;)
OdpowiedzUsuńno tak! dorastałaś z braćmi, zazdroszczę ;) ja mam młodszą siostrę, więc z pewnością nie mogła mnie ona ustrzec przed nachalnymi adoratorami :p ale szybko przejrzałam na oczy tych francuskich lovelasów, dla któych po 10 sekundach rozmowy jesteś "kobietą ich życia"... -.-
OdpowiedzUsuńCzyli jest wiele prawdy w stereotypie Francuzów? ;)
UsuńJa w podstawówce miałam takie ładne włosy! Długie, do pasa, proste, lśniące, nie kołtuniły się ani nic. Potem nadeszło gimnazjum, różnego typu eksperymenty z włosami o oto teraz mam rezultat :/ Od długiego już czasu nie farbuję, nie suszę jak nie muszę, nie prostuję i nie lokuję. Naprawdę nie wiem o co chodzi. Było już z nimi dość dobrze!
OdpowiedzUsuńMnie sesja już wykańcza ajeszcze dwa egazminy ;)
OdpowiedzUsuńDasz radę. ;)
UsuńHaha, sesja zawsze nadchodzi znienacka. Wydaje się, że jest daleko, a tymczasem wyskakuje z terminem w kalendarzu i nawet czasu nie ma na skserowanie notatek. Tak to jest, zawsze czeka się na ostatnią chwilę.
OdpowiedzUsuń