czwartek, 28 lutego 2013

"Coś mi wypadło"

Miałam przygotować dla Was kolejny post z projektu, jednak nie wyszło. Otóż miałam wziąć udział w warsztatach z dramy, miało być fajnie, zabawnie, kreatywnie, jednak tak się stało, że nie dojechałam na nie. Osoby odpowiedzialne za poprowadzenie nas do miejsca, w którym miało odbyć się to wydarzenie (a przy okazji miały dołączyć się do grupy, aby było taniej – no cóż, praktyczność w moim życiu jest ważna), po prostu nas olały. Z pięciu osób w ostatniej chwili zostały tylko trzy. Nawigacja zaś wywiozła nas w pole i zanim się obejrzałyśmy, byłyśmy już grubo spóźnione choć zostawiłyśmy sobie w zapasie około 45 minut. Po prostu nie wypadało już wejść na zajęcia – o ile byśmy tam w ogóle dojechały. Wyłączyłyśmy navi, przestałyśmy dopytywać przechodniów, którzy chyba tak jak i my byli nietutejsi, bo każdy kierował nas gdzie indziej i zawróciłyśmy o własnych siłach. Pierwszy raz coś takiego nam się zdarzyło, bo nawigacja teraz rzadko zawodzi. Tak czy owak kolejny przykład na to, że jeśli umiesz liczyć, licz na siebie. Nie znoszę, gdy ktoś się w ostatniej chwili wycofuje z umówionego spotkania – zresztą rozumiem spacer, ale nie wyjazd umawiany przez ponad tydzień. Gdybyśmy wiedziały wcześniej, przygotowałybyśmy się. Poza tym miałyśmy też innych chętnych, którzy również by się z nami zabrali, ale odmówiłyśmy im z powodu braku miejsc w aucie. Swoją drogą z nimi dojechałybyśmy bez problemu (hmm… o ile i oni by się nie wypięli). W ostatniej chwili czyli na 20 minut przed odjazdem zostały już tylko trzy zdezorientowane studentki oraz nieszczęsna nawigacja, na którą też (sic!) liczyłyśmy, bo któż mógłby sprawdzać trasę czy nawet numery przystanków tramwajowych (zostawienie samochodu w centrum i skorzystanie z tramwaju też by było przecież dobrym wyjściem w ostateczności), kiedy nie ma na to czasu i możliwości? Naprawdę już tylko na własnych przyjaciołach oraz na wybranych członkach rodziny można polegać? Znajomi też miewają Was w d…? Jeśli ludzie w wieku 30+ i 40+ są nieodpowiedzialni, to czego wymaga się od nieco młodszych? Na swoje usprawiedliwienie: nie wybierałam ich sobie… Połączył nas kierunek studiów. Przyszłe nauczycielki… Swoje ewentualne klasy też zostawią przed wycieczką, bo „COŚ im wypadło”? Nieomieszkałam wyrazić swojej dezaprobaty w SMS-ie zwrotnym.

 Jak wypadło to podnieś i nie rób sobie jaj!
Cały czas mnie zastanawia czym było owe COŚ...

20 komentarzy:

  1. rzeczywiscie te osoby nie fajnie postąpiły i wcale Ci się nie dziwię, że się wkurzyłaś. Też bym była zła.
    Mnie również denerwują osoby, które w ostatniej chwili zmieniają zdanie. Tak się nie robi!
    Ciesz się, że chociaż przyjaciół masz na których możesz liczyć. Moi przypominają sobie o mnie gdy czegoś potrzebują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przykro mi to mówić, bo w takim razie nie są przyjaciółmi... ;/ Zdarza się oczywiście, że i przyjaciołom oraz rodzinie coś wypadnie, jesteśmy tylko ludźmi i trzeba to zrozumieć, ale są sytuacje, w których zawodzić nie wypada.

      Usuń
  2. Ja nienawidzę niesłowności i niepunktualności. Nic nie jest mnie w stanie bardziej zdenerwować, a niestety, moja mama uważa, że cały świat funkcjonuje według jej leniwego planu działania. Kiedy tylko mogę wykręcam się z wypadów z nią, czy koordynowania naszych planów, bo szkoda moich nerwów:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam podobny problem z bratem mojego narzeczonego. On nigdy nie stawia się na czas. Przykładowo możemy umówić się na 17:00, a on o 16:45 pójdzie do fryzjera, bo uważa, że zdąży. Największy błąd? Wszyscy w rodzinie zawsze na niego czekają. Ja zaś otwarcie mówię, że nie będę czekać na kogoś, kto nie szanuje mojego czasu.

      Usuń
  3. Czym było "owe coś" ? Może lenistwem ?

    Cóż ja staram się być słowną osobą, może czasem "czegoś tam" nie zrobię, ale nikogo nie zostawię w potrzebie, nawet jeśli bardzo mi się nie chce. Głupio odwoływać wszystko parę chwil przed.
    Szkoda.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam takie sytuacje. Dość często mam z nimi do czynienia. Nie lubię takich ludzi i zaczynam w sumie po mału zaczynam stosować się do reguły którą podałaś: Umiesz liczyć, licz na siebie. Boleśnie prawdziwa w dzisiejszych czasach. Na niewiele osób teraz można liczyć.
    Fakt, poganiana czy nie, wiosna przyjdzie w własnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak tez tego nie lubię :(

    OdpowiedzUsuń
  6. To bardzo wkurzające kiedy bez uprzedzenia coś jest odwoływane. Miałam już za dużo takich sytuacji i po prostu ostatnio nie angażuję się w sprawy jeśli nie mam tej pewności.

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW jakie chamstwo... brak słów po prostu. Osobiście nienawidzę spóźnień, a co dopiero takich akcji! Zabiłabym. Serio. I przyszłe nauczycielki, tak wysoce nieodpowiedzialne? Nie pytam kto będzie (i jak?!) edukował nasze dzieci.. mam nadzieje, ze moje (jesli ostatecznie bede je miec) trafią na tą nieliczną grupę- nauczycieli z powołania. Mam nadzieję, że jeszcze takie osoby będą:) Wcale się nie dziwię twojej złości. Wysłałaś im dosłownie takiego smsa? Prawidłowo ;D Musiały się zdziwić!
    P.S Wróciłam, po dłuższej nieobecności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z tych, którzy nie owijają w bawełnę. Jak ktoś się zachował jak frajer, to niech o tym wie. ;)

      Usuń
  8. wrrr... niepunktualność maskara ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. heh , jak jeździłam z rodzicami w nieznane nam miejsca to też w lasy wjeżdżaliśmy z naszą nawigacją ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się to nigdy nie zdarzyło. Zawsze trasa była prawidłowa.

      Usuń
    2. ale dojechać dojechaliśmy ; p

      Usuń
  10. Nie ma nic gorszego niż takie odwoływanie spotkań w ostatniej chwili. Zresztą rozumiem, że jednej osobie mogło coś nagle wypaść, ale dwóm to już trochę dziwna sprawa. Szkoda, że tak głupio wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  11. ludziom zawsze coś wypada -.- ja niestety też należę do niepunktualnyc, ale nie szukam wymówek :D choć często ściemniam, że jestem już w drodze, gdy dopiero się maluję.

    OdpowiedzUsuń
  12. pozwól, że polecę ze spamem. wyróżniłam Cię! http://to-ja-spadam.blogspot.com/2013/02/zapiski-wedrowcy-z-onetu-vol-ii.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Rany, co za ludzie... Ja bym takich wzięła za sz... za ciuchy i tak nimi tarmosiła, że szok! Tak, jestem osobą wybuchową i nie lubię jak ktoś się nie wywiązuje. Są ludzie i parapety...
    A ta dzisiejsza technologia to też podchodzi pod miarę Made in Wyciep, yyy znaczy się Made in China.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post. Miła atmosfera na twoim blogu. Podoba mi się tutaj.
    Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga. Nowe zdjęcia.
    Jeśli spodobają Ci się moje zdjęcie polub mnie na fan page: https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Będę Ci ogromnie wdzięczna.

    Życzę miłego weekendu. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń