środa, 26 czerwca 2013

Może ktoś by się tym zdenerwował :)

Znów nie będę mogła studiować tego kierunku, który chciałam. Zawieszony. Czy wszystkie znaki na niebie i ziemi tym samym mówią mi, że jestem skazana na pedagogikę? Kierunek świetny, tyle że perspektywy niewielkie… No, ale nic. Trzeba z tego wyciągnąć jak najwięcej, bo przecież i tak nie mam na to wpływu. Jest nowy plan. Długoterminowy.

Pamiętacie notkę z ostatniego dnia maja? Chwaliłam się, że znalazłam nową pracę. Tak szybko jak ją znalazłam, tak szybko też z niej uciekłam. Zdajecie sobie sprawę z tego, że pracodawca może nie brać pod uwagę kodeksu pracy? I jeszcze się dziwić, że chcesz otrzymać wynagrodzenie w terminie…? No nic, wracam pełną parą do moich artykułów, za które firma NA PEWNO zapłaci w terminie.

Całe 106 stron mojego licencjatu właśnie w tej chwili się drukuje, nauka do egzaminów także w toku. To przez to Was nieco zaniedbuję. Tymczasem działam sobie niczym dyplomowa infolinia: „Oświadczenie też nagrywamy na płytkę do antyplagiatu?”, „Co to znaczy, że jedna praca ma być trwale zszyta - niezbindowana!?”, „Ewa! Gdzie drukujesz, bo u mnie strasznie zdzierają”, „Rozjechały mi się tabelki! Ratuj!”, „Mam już drukować, a spis treści sobie żarty ze mnie stroi…” – takie oto pytania i komunikaty telefonicznie przyjmuję od co najmniej tygodnia, ale nie, nie drażnią mnie w żaden sposób. :)

Spokojnie, Twoim problemom też zaradzimy. ;)

Co u Was? Większość z Was pewnie czuje już wakacje.

Jeśli chcesz, polub
na FACEBOOKU

82 komentarze:

  1. Właśnie się zastanawiałam czemu sie tak dlugo nie odzywasz. Pedagogika to faktycznie świetny kierunek, no lae fakt. Perspektywy marne. Ile to się słyszy o zamknęciu coraz to więcej szkół i zwalnianiu nauczycieli? Dużo.Sama chciałabym kiedyś ją studiować,ale tak naprawdę nie ma sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że prawdą jest, iż w Polsce po żadnym kierunku nie masz pewnej pracy, chyba, że studiujesz medycynę. Albo masz znajomości. ;/

      Usuń
    2. NO tak, coś w tym jest. Niestety medycyna to ostatni kierunek na który zdecydowałabym się iść.

      Usuń
  2. Z opowieści znajomych wiem, że pracodawcy mogą naprawdę wiele ;> Pracodawca mojego taty posądzał go o kradzież paliwa i części do samochodów! Okrajał mu pensje i kazał mojej mamie jeździć 20 km po wypłatę, którą potrafił dać w ratach po... 100 złotych! Dobrze, że stamtąd uciekłaś, szukaj czegoś lepszego. Jak to się mówi: najlepiej państwowo :>
    Mnóstwo pedagogów się robi, ale mam nadzieję, że się uda.
    Tyle pytań! :) Takie same miała moja Mama podczas drukowania i pisania magisterki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra! No mój za to na pytania kiedy dostanę pieniądze odpowiadał "utro", a owe jutro nie nadchodziło. :) Więc bez przesady.
      Tak, mnóstwo, tak jak socjologów, absolwentów zarządzania, bezpieczeństwa wewnętrznego/narodowego, filologów... A przyznam, kierunek ścisły to nie moja bajka. Nie boję się nauki, tylko braku pasji.
      No właśnie. :) Ale ja jestem z tych doinformowanych, bo jeśli miałam wątpliwość, zwracałam się do promotora. :)

      Usuń
  3. Też mam takie okresy, że nagle wszyscy mają problemy i walą drzwiami i oknami a telefon nie milknie. Nie cierpię tych okresów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie to naprawdę absolutnie nie przeszkadza. :)

      Usuń
  4. Dobrze,że uciekłaś, też miałam sytuację, gdzie sobie lubili nagiąc kodeks a ja powinnam ich w ogóle po stopach całować za to, że łaskawie mogę pracować. :) Także nie ma czego żałować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie. Jeśli pracodawca ma pracownika za śmiecia, to vice versa. :)

      Usuń
  5. Z taki dłuższymi tekstami to zawsze jest zabawa z edycją, co raz programy strajkują. Ostatnio byłam w szoku jak nawet z pdf po wydruku wyszły dziwne znaczki zamiast wzorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u mnie raczej nie ma tego problemu. Jakoś się ostatnimi czasy dobrze rozumiemy z wordem - pomogło mi w tym technikum informatyczne. Choć np. PDF ostatnio był uszkadzany przez pocztę o2 - nie chciało poprawnie odtwarzać plików w tym formacie po odebraniu ich mailem, kiedy zaś po przeniesieniu za pomocą pamięci USB albo po przesłaniu z innej poczty wszystko było OK. :)

      Usuń
  6. mam to samo tylko ze z magisterką, za tydzień się bronie ;)
    praca trwale zszyta nie zbindowana to po prostu oprawiona w oprawę, oświadczenie też się daje do antyplagiatu, najlepiej przed drukowaniem przekształcić plik na pdf, żeby się nic nie rozjechało, sps treści można zrobić automatycznie ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, u nas to jednak wygląda inaczej. Jedna praca ma być po prostu zszyta trwale i uwaga, może być zbindowana, tylko nie zaciskowo. Ma mieć po prostu grzbiet. W dziekanacie woleli się upewnić, że nikt nie odda pracy zbindowanej właśnie w taki sposób. Oświadczenia nie dodajemy do antyplagiatu, bo wtedy każdy z nas miałby już z miejsca jedną stronę oznaczoną jako plagiat. I tak: polecam pdf, ale kolegom coś się dzieje po prostu w wordzie zanim zapiszą jako pdf. Wiesz, ja studiuję zaocznie. Większość moich kolegów reprezentuje wiek 35+, 40+ i 50+. Tworzenie dokumentów to dla nich absolutnie czarna magia. Ale odbieram każdy telefon i cierpliwie tłumaczę. :)

      Usuń
    2. A spis treści to u nas nawet TRZEBA zrobić automatycznie. :)

      Usuń
    3. kurde to zupełnie odwrotnie niż u nas xD
      ja na licencjacie też miałam problem z rozwalającymi się wykresami -.-

      a spis treści można u nas robić jak się chce ;p

      Usuń
    4. No właśnie co uczelnia to inne zasady. W ogóle swoją pracę chciałam drukować trochę wcześniej, a co się okazało: zmieniły się wytyczne i w sumie musiałabym wszystko poprawić i oprawiać raz jeszcze. Dobrze, że się nie pospieszyłam... Ale już wszystko dopięte na ostatni guzik. Termin składania prac jest do 5 lipca, ale wolę mieć to z głowy wraz z zakończeniem sesji - czyli już w niedzielę.

      Usuń
  7. Ach! Rozjechane tabelki.. spis treści... jak zrobić stronę tytułową... słodkie czasy kiedy to człowiekowi wydawało się, że ma problem!
    A propos pracy, to dobrze,że umiałaś się wybadać teren z tym jakże rzetelnym pracodawcom, bo niektórzy biorą w ciemno wszystko,bo nie znają swoich praw :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szef w ogóle był zaskoczony, że chcę rozwiązać umowę z przyczyn ciężkiego naruszenia praw pracownika i zdziwiony był, że w ogóle coś takiego jest. Przecież okres próbny nie jest tylko dla niego i obowiązki mam nie tylko ja, ale on także... Ja popracowałam 1,5 miesiąca. Trochę pieniędzy już odzyskałam, ale o część dalej walczę, bo przyznam, są mi bardzo potrzebne. Zresztą, nawet jakby nie były, to przecież są moje...

      Usuń
  8. Powodzenia. :) Odeszłaś z pracy? Nie warto się męczyć, jak coś nie jest w porządku, to fakt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto się męczyć, gdy nic nie jest w porządku. Dużo by opowiadać...

      Usuń
  9. To dobrze że uciekłaś z tej pracy, mam nadzieję, że w końcu znajdziesz jakąś dobrą, NORMALNĄ pracę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym nie miała innej pracy dorywczej sądzę, że może zależałoby mi bardziej na tym, aby przekonywać szefa o swoich racjach. Ale widziałam, że to nie ma sensu, a ja nie miałam ogromnej potrzeby poniżać swojej osoby.

      Usuń
    2. Domyślam się.

      No nie, staram się przynajmniej :) I faktycznie coś pielęgniarka mówiła coś że ta szczepionka dość lajtowa, ale nie słuchałam jej dokładnie :D

      Usuń
  10. Ja już czuję wakacje na całego. Czekam na piątek żeby iść po świadectwo i zaczynam wakacje. Tylko ciągle brak planów co ja będę robić przez ten cały czas w domu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam... Na pewno Twoi znajomi myślą o tym samym. Więc zwróć się do nich. ;)

      Usuń
  11. Praca licencjacka? jaaa stare czasy ;)
    kiedyż masakra dziś się z tego śmieję. Cóż. Starzejemy się ;P

    pracodawcy mają w dupie pracownika kodeks i przepisy. Ty powinnaś o tym wiedzieć zanim poszłaś do pracy tak skromnie powiedziawszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego masakra? Dla mnie to była fajna zabawa.

      Ale tutaj pojawia się kluczowe słowo "praca", a nie wolontariat. Nie dostawałam wypłaty.

      Usuń
  12. Szczerze? Gdybym odbierała tyle telefonów tego typu to w końcu bym kogoś zabiła ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj miałam tylko cztery telefony. Ale szczerze powiedziawszy, mnie naprawdę to nie irytuje. :)

      Usuń
  13. Pisząc licencjat trzeba mieć głowę na karku, jak ja go napiszę za 2 lata, to nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie. Wiesz, u mnie na specjalizacji byłam jedyną osobą, która nie rozumiała całej tej paniki wokół licencjatu. Na początku, czyli w listopadzie i w grudniu tylko musiałam wymienić parę uwag z promotor, a potem poszło już leciutko. I sama zobaczysz, jak już napiszesz, że nie było się czego bać. Pamiętaj, że nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Ja się bardziej obawiam obrony, bo nie lubię odpowiadać. Wolałabym bronić się pisemnie. :)

      Usuń
  14. Nice pictures

    http://www.cultureandtrend.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. co za pracodawca z niego jak nawet nie wie co powinien zrobić?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej poszukiwacz wolontariuszy, a nie pracodawca. ;)

      Usuń
  16. myślę, że nie warto tracić nerwów na niefajną pracę, która powinnam nam sprawiać choć minimalną przyjemność, w końcu mamy robić to codziennie, dobrze, że odeszłaś.

    a co do kierunków, hmm, ja zawsze marzyłam o weterynarii, ale przez wzgląd na moją słabą psychikę muszę zrezygnować. Znam to głupie uczucie miotania się, chcesz, ale coś Cię powstrzymuje :/

    uczy do góry ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, praca mi się podobała, ale problem tkwił w tym, że po prostu nie dostawałam za nią pieniędzy, a przecież to w tym celu człowiek się zatrudnia. Powinnam dostać pieniążki ostatniego dnia miesiąca - takie oświadczenie podpisaliśmy, a nie mogłam się ich doprosić nawet 17 dnia następnego miesiąca. Codziennie słyszałam "jutro", a owe jutro nie nadchodziło. No więc bez przesady... Okres próbny nie jest tylko dla pracodawcy.

      Usuń
    2. zbyt ogólnikowo się wypowiedziałam ;)

      szkoda tylko, że wielu szefów uważa się za bogów, których nie dotyczą żadne zasady

      Usuń
  17. Ah, ten licencjatowy szał:) Za 2 tygodnie czeka mnie obrona i już umieram ze stresu na samą myśl... Ale będzie dobrze, trzeba to sobie powtarzać i w siebie wierzyć. Pozdrawiam i życzę powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja Tobie także życzę powodzenia!

      Usuń
  18. o matko, współczuje z tymi studiami, to co to będzie zanim ja zacznę ;x
    zapraszam http://druuuuuuugs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwości możliwościom nierówne. :) Może Ty akurat będziesz miała takie plany, które będą w pełni zależały od Ciebie albo co najmniej nic nie będzie stało na przeszkodzie nie do pokonania.

      Usuń
  19. a jaki chciałaś studiować?

    OdpowiedzUsuń
  20. Bycie taką infolinią jest okropne ... rozumiem to bardzo dobrze. Wtedy kiedy sama masz niezły zapierdziel to jeszcze wszyscy go potęgują dziwnymi pytaniami często z kosmosu ... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie może Ty się denerwujesz z takich powodów. Ja nie. :) W ogóle nie wyprowadza mnie to z równowagi. :)

      Usuń
  21. Psychologia kliniczna... interesujący kierunek, sama przez pewien czas brałam go pod uwagę. Trzymam kciuki za Twój licencjat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie na "braniu pod uwagę" się skończyło. Szkoda, że nie otwierają, no ale nic. Dziękuję, ale przyznam, że jedynie boję się odpowiadać, bo po prostu nerwy mnie ogarniają podczas odpowiedzi (egzaminy pisemne zaś wcale mnie nie stresują), a nie tego, że nie zdam. ;)

      Usuń
  22. Wakacje, wakacje... Ja czuję!
    Kurcze chyba bym nie wytrzymałam, szybko bym wyłączyła telefon. A najczęstszą odpowiedzią na zadane pytania byłoby "nie wiem". Nie lubię takich natrętów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mawia Dumbledoore: jeśli ktoś w Hogwarcie na pomoc zasłuży, zawsze ją dostanie. ;) Ja posiadam niesamowitą grupę. Nie ma wyścigu szczurów, wszyscy sobie pomagamy. Jak trzeba pojechać do innego miasta i przez pół dnia pomagać koleżance w ustawianiu licencjatu do druku - robi się to. Jak trzeba wykonać dla kolegi instrukcję, w jaki sposób obsługuje się dany program, robi się to. Jak trzeba było się przygotować na zajęcia, a jedna z nas nie mogła, bo miała problemy rodzinne albo nawał obowiązków w pracy - wpisuje się ją na listę osób, które wykonywały zadanie i wciska notatki, aby szybko ogarnęła i mogła się z nami zaprezentować, choćby minimalnie. Zero zawiści. Współpraca, wsparcie i rodzinna atmosfera. Taką grupą jesteśmy. :) Wszyscy wyznajemy taką zasadę. W życiu by mi przez myśl nie przeszło, że mogę od kogoś z nich nie odebrać telefonu, nie doradzić albo wyłączyć telefon i zostawić ich bez pomocy.

      Usuń
  23. Trudno jest pracować w grupie, więc gratuluję udanej współpracy:)
    Obserwuję ;3

    OdpowiedzUsuń
  24. beautiful photo!
    Maybe we follow each other!?
    Let me know :)
    Greetings

    www.YulieKendra.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Masz ręce pełne roboty! ;) zawiesili kierunek? współczucia, wiem co czujesz bo sama zastanawiam się, czy mój w ogóle zostanie uruchomiony ;/ szlag by to...

    No tak... bo jak to można wymagać pensji w terminie? To naprawdę przykre, ale tak się dzieje w dużej części przedsiębiorstw ;/ Pal licho jak się spóźnią ze 2-3 dni, ale gorzej jak już tydzień albo w ogóle nie zapłacą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przyznam, że ta kwestia zaczyna mnie bardziej dobijać niż sądziłam... Trzy lata temu, kiedy zaczynałam studiować I stopień, także zawieszono i też trafiłam na ten, który właśnie skończyłam z przypadku.

      No ja czekałam 17 dni i się nie doczekałam. Cześć pieniędzy wywalczyłam po 19 dniach, ale wciąż to nie jest całość.

      Usuń
  26. Rozwija, rozwija ^^

    Po 19?! Matko... To już pod Sąd Pracy podpada ;/ chociaż też miałam takiego pracodawcę, ,który się migał od płacenia bo nie miał z czego, ale w końcu oddał wszystko.

    Mam wrażenie, że dzisiejszy pracodawca robi nam łaskę,zatrudniając nas a my jeszcze wg niego mamy czelność czegoś wymagać, w tym wypadku należnych nam pieniędzy. To jest straszne, że o pensję musisz się upominać ;/

    Właśnie się martwię,że nie otworzą, a wtedy chyba też czeka mnie pedagogika,tyle że wczesnoszkolna i przedszkolna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie miałabym nic przeciwko nawet opóźnieniu wypłaty o tydzień. Wiadomo, każdy ma problemy. Ale przecież jeśli idzie się do pracy, ponieważ ma się jakieś zobowiązania i terminy, które dotyczą płatności, no to jest to ciężkie naruszenie praw pracownika. Gdybym miała np. kredyt mieszkaniowy, niezłe odsetki by mi narosły. A ja od pracodawcy słyszalam, że już jutro dostanę pieniądze. Gdyby mi powiedział "Nie mam, zapłacę pani za dwa tygodnie" - to inna sprawa. Ale on zwyczajnie był niepoważny.

      Ja właśnie skończyłam pedagogikę wczesnoszkolną. Kiedy zaczynałam te studia, ustawa mówiła, że mogę po licencjacie uczyć w klasach I-III oraz w przedszkolu (mimo że to nie profil przedszkolny, to jeśli tam odbędę część praktyk - mam wtedy uprawnienia). Tak też zrobiłam. Jednak od tego roku wiem, że dalej muszę iść na wczesnoszkolną i przedszkolną, ponieważ lada chwila mogą zmienić się wymogi dotyczące pracy w oświacie i mój licencjat to będzie za mało zarówno na przedszkole jak i wczesnoszkolnictwo - chodzi o godziny praktyk i przedmiotów. Więc sama zastanów się czy warto, bo może też Ci się to do niczego nie przyda.

      Usuń
  27. Zazdroszczę paczki :) U mnie to by raczej w jedną stronę działało, tzn. jak ktoś ma pomóc to ja, oni raczej się wymigują. Ale też nie lubię irytujących ludzi, więc jeśli takowi się mnie czepią, to raczej ich unikam. :)
    Poza tym jeszcze nie trafiłam na osoby z którymi naprawdę wartko się przyjaźnić, które są zwariowane, pomocne, szczere... Których można nazwać przyjacielem, dlatego chyba mam takie podejście.
    Także bezinteresowna pomoc tak, ale nachalności mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Pewnie, że nie ma co robić z siebie frajera. Jak ktoś chce tylko wyciągnąć jak najwięcej dla siebie, a nic nie chce od siebie dać, to faktycznie nie ma co w ogóle czasu tracić. U nas działa to właśnie tak jak pisałam wcześniej, bo wszyscy są bardzo nastawieni na współpracę. Jesteśmy w grupie bardzo silni i to naprawdę fajne, że się wspieramy. Aż mi żal, że prawdopodobnie od października opuszczam moich.

      Usuń
  28. No nieciekawie, że zamknęli Twój kierunek. Pedagogika... hmm, chyba rzeczywiście nie ma teraz zapotrzebowania..Ale może znajdziesz jeszcze jakiś bardziej interesujący kierunek ;) Życzę powodzenia ! Mam nadzieję, że się uda ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie dziękuję. Zobaczymy co z tego będzie. :)

      Usuń
  29. Tak, chociaż na chwilę staram się poczuć wakacje. Bo potem praktyki i z wakacjami będzie trochę ciężko. Trzymaj się ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. W dzisiejszych czasach praktycznie nikt nie przestrzega tego kodeksu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ale nie aż tak radykalnie. :) Czekać na wypłatę 19 dni i dostać jeszcze część, a nie całość, a wcześniej przez ten czas codziennie słyszeć "Jutro zapłacę"? :) Są pewne granice. Zwłaszcza, że okazało się, że ten facet ogólnie ma złą opinię wśród swoich znajomych i pracowników.

      Usuń
  31. Szkoda, że zawiesili kierunek... Nie ma nic podobnego? Albo w innym mieście...? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studiuję zaocznie. Dodatkowe wyjazdy gdzieś dalej (czytaj wyjazdy pociągiem o 3:00 nad ranem albo jeszcze wcześniej), tudzież dodatkowo noclegi na czas zajęć byłyby dla mnie już zbyt dużym obciążeniem finansowym.

      Usuń
  32. Szczerze współczuję zawieszonego kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ehhh, naprawdę słów szkoda ;/ zwykłe niewolnictwo, najlepiej za darmo pracuj a i tak będą pretensje ;/

    Te ich wspaniałe ustawy i zmiany w szkolnictwie wyższym wyłażą mi już uszami ;/ to tak jak z filologią, muszę zrobić dodatkowy kurs pedagogiczny żeby uczyć w szkole, a niech mnie w d... pocałują ;///// zmieniają wszystko nie bacząc na studentów. Moja koleżanka skończyła budownictwo po czym zlikwidowano jej kierunek a dziewczyna była w trakcie pisania pracy. Nie wyrobiła się w terminie więc chciała wziąć przedłużenie i tu zaczęły się schody bo jak to, przecież kierunku już nie ma i ich to nie obchodzi. Po wielu przebojach zmienili jej kierunek, promotora i nawet temat pracy. Użera się od nowa ;/
    Witamy w Polsce ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ich nie interesuje to, czy będziesz mieć kwalifikacje po studiach. Godzisz się na ich ofertę, a to, że po roku jest już przestarzała, to już inna sprawa... Istnieje na pewno "drobny druczek", do którego nikt normalny nie może dotrzeć.
      Co Ty mówisz!? To już jest szczyt wszystkiego...
      Właśnie, witamy w Polsce.

      Usuń
  34. Dziwnie,że tak zawiesili;o Ja studiuje filologię polską i mam dwie specjalizacje do tego: nauczycielską i reklamę. Po praktykach wiem,że uczenie to świetna sprawa!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że świetna sprawa. Także po praktykach wiem, że to to, co chciałabym robić, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - będzie ciężko znaleźć pracę.

      Usuń
  35. Och, jak ja nienawidzę takich ludzi! Jak mój tata ostatnio znalazł pracę to uciekał z niej tak samo jak Ty. Powód również był taki sam. Ale no nie poradzisz. :(
    Mimo to mam nadzieję że ładnie przez wszystko przebrniesz, i w sumie widzę że tak samo jak ja - starasz się pomóc innym. Najwięcej trzeba było robić przy wystawianiu ocen. Bo kto jak nie ja poprawi innym zaległe prace? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety niektórzy ludzie mylą pracę z wolontariatem czy też niewolnictwem.

      A widzisz, moja pomoc raczej skupia się na tym, aby faktycznie doradzać, stworzyć jakąś instrukcję. Zasadniczo nie robię za innych niczego, bo to nie jest pomoc. :) Ale jak naprawdę coś okazuje się dla kogoś czarną magią albo ktoś posiada ogromne problemy, to i w ten sposób też trzeba ingerować i zrobić czasem coś za kogoś.

      Usuń
  36. Podzielisz się tymi kodeksami? może i mi się kiedyś przydadzą :D mojego nie chcieli otworzyc bo za malo chetnych bylo, , a nagle zapisalo sie ponad 230 osob..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kodeks Pracy jest dostępny w Internecie. Zbyt obszerny, aby skupić się na jego opanowaniu na pamięć tak dla zasady. U mnie rozchodziło się o to, że facet mi nie płacił przez 17 dni. Rozumiem opóźnienie dwu, trzydniowe. Nawet tydzień. Ale gość ewidentnie przesadzał i codziennie uspokajał, że pieniądze będą jutro. Jutro nie nadchodziło. Zatem sama wyczujesz w pracy, że coś jest nie tak, kiedy gość nie przestrzega zasad umowy. :)

      Usuń
  37. Dobrze, że znasz swoje prawa... bo znajdzie się dużo takich co będą myśleć, że wszystko jest ok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu ludzie często boją się upominać o swoje. Jednak ja poszłam do pracy zarabiać. Jeśli czekałam na wypłatę 17 dni od terminu, w którym powinnam ją otrzymać i wciąż nie mogłam się doczekać, to chyba coś jest nie tak. Wolałam uciekać niż potem próbować walczyć o więcej zaległości. Okres próny nie jest tylko dla pracodawcy. :) Dla pracownika również.

      Usuń
  38. skąd ja to znam - chce, a nie mogę
    i chcesz się realizować w tym co robisz najlepiej a nie możesz, bo zawieszają kierunki studiów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze najgorsze jest to kiedy finanse ograniczają możliwość studiowania gdzieś dalej.

      Usuń
  39. nieuczciwi pracodawcy to porażka... mam nadzieję, że szybko trafisz na ludzi, którzy zechcą wynagrodzić Cię w terminie :D warto dochodzić swoich praw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam taką nadzieję.
      Zdecydowanie tak.

      Usuń