piątek, 29 listopada 2013

Pierwszy gościnny artykuł

Kilkanaście dni temu pisałam post, w którym wiele wspominałam o Japonii. W związku z nim otrzymałam prośbę o stworzenie gościnnego wpisu na portalu dziennikarstwa społecznego Grupy Desantowej. Serdecznie zapraszam Was do lektury właśnie >>TAM<<. Jest możliwość ocenienia mojego artykułu, zatem będę wdzięczna za klikanie. Pozdrawiam Was serdecznie.


Kliknij w obrazek
________________________________

Jeśli chodzi o pisanie, podejmuję się wszelkich wyzwań ;)

Jeśli chcesz,
polub na Facebooku

40 komentarzy:

  1. Ooo, jak fajnie, że Twoje pisanie zostaje dostrzeżone przez innych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również bardzo mnie to ucieszyło. :)

      Usuń
  2. Ooo, to może być ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już czytam ;)
    Miło się czytało, lekko pisane, aż chce się wiedzieć więcej o Japonii ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam! Wybrałaś garść interesujących faktów, choć ich wybór pewnie do łatwych zadań nie należał? Bardzo lubię Japonię i wszystko co japońskie, obserwuję od dawna blog "na wsi w japonii" . Można się z niego dowiedzieć wielu interesujących szczegółów o tym kraju, a jego autorka wydała też ciekawą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że wybór był trudny, ale nie chciałam pisać czegoś co długoscią przypomina elaborat. :) Wybrałam to, co najbardziej mnie urzeka.
      Dziękuję za tę informację, nie znałam tego bloga.

      Usuń
  5. Pod wpływem Twego komentarza dodałam jedno zdanie do notki "Pot i łzy - droga do osiągnięcia piękna". Faktycznie można było wcześniej pomyśleć,że generalnie jestem przeciw wszystkim zabiegom pielęgnacyjnym, a chodziło mi o to, że często kobiety nie znają granic jeśli chodzi o upiększanie. Bardzo dziękuję za udział w dyskusji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały wpis, aż ma się ochotę wyruszyć w podróż! Najchętniej na wiosnę lub w połowie sierpnia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym wybrała chyba sierpień. Pomimo wiosennego hanami, chęć zobaczenia o-bonu i wejścia na Fuji, kiedy nie jest porkyta śnieżną czapą chyba by zwyciężyła. :)

      Usuń
  7. ciekawe ;ccc


    linijkala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. OOOO.. Już się biorę za czytanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie, że dostałaś taką propozycję, już zabieram się za czytanie ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Weź udział, polecam. ;) Naprawdę fajna zabawa. :)
    + W sumie racja. Tym bardziej, jeżeli byłoby moje, to zrobiłabym wszystko, żeby było szczęśliwe. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ło, ale fajnie. Zaraz się biorę za czytanie, jak już się o tym dowiedziałam, to całą stronę będę musiała przeczytać. Lubię takie cyka ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miewam czasem podobnie i nie mogę się oderwać. :)

      Usuń
    2. Niby to dobrze, że są takie strony, które tak potrafią zainteresować, ale są okropnymi pożeraczami czasu :)

      Usuń
  12. Gratuluję! :) Świetnie napisany artykuł, a to puszczanie lampionów - cudownie to wygląda, szczególnie wieczorem lub nocą. I plus za zdjęcia, nie trzeba sobie wyobrażać, można zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam, że fotki to podstawa w tym tekście. Nie chcialam pisać niczego bardzo długiego, a szczegółowe opisy na pewno dodałyby artykułowi objetości... Dziękuję. :)

      Usuń
  13. pokochałam artykuł bo nawiązałaś o duchach <3 ^^

    musiałam dać radę ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. moja dobra kolezanka bardzo fascynuje się Japonia, codziennie dowiaduje się od niej czegoś nowego:p mój chłopak także lubi ten kraj, a ja jestem dziwakiem i jakoś bym tam nie pojechała :P

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawy artykuł. Lubię sposób w jaki piszesz. Fajnie, że miałaś taką okazję.
    Podoba mi sie zwyczaj O-bonu. Lampiony wyglądają przepięknie.
    Ile oni mają zwyczajów o których nie miałam pojęcia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję, to zawsze miłe zostać zaproszonym do napisania jakiegoś tekstu ; )

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratulacje :) mnie też bliższa jest japońska tradycja obchodzenia święta zmarłych... nie przepadam za tym, że u nas "należy" się tego dnia smucić i w ciszy tęsknić...


    P.S. Żurawinę suszoną kupuję w Biedronce :) a to dlatego, że ma bardzo ładne owoce właśnie :) i widać jak wyglądają. Niewiele jest połamanych i "poniszczonych" owoców... możesz je tam zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też jest bliższa. :)
      Suszoną widziałam, jadłam i nie smakuje mi. :) Nie przepadam za suszonymi owocami, poza jabłkami. :)

      Usuń
  18. świetny blog ;)
    obserwujemy? ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Och, no cóż. To następnym razem. ;) Podejrzewam, że będzie tego jeszcze niejedna edycja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. juz ide czytac :) ja w koncu nic nie napisalam dla grupy desantowej ;c

    OdpowiedzUsuń
  21. Artykuł jest świetny -trzymam kciuki by był to początek dłuższej współpracy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. O co za wyróżnienie;) Gratuluję:) Już zerkam na Twój artykuł;)

    OdpowiedzUsuń
  23. gratuluję ;l

    linijkala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ciekawy artykuł. Nie omieszkałem zostawić tam dwóch życzliwych słówek komentarza;).

    OdpowiedzUsuń
  25. A, i jeszcze coś w związku z Twoją dawniejszą wypowiedzią dotyczącą komety (że nic nam nie grozi, dopóki Bruce Willis żyje:D). Odpowiedziałem u siebie, ale wkleję Ci też tutaj;).
    Bruce Willis to jeszcze nic:). Ważne, że jest Chuck Norris:D.
    A Chuck Norris nie umrze. On najwyżej z półobrotu kopnie w kalendarz;P.
    Poza tym czytałem, że w jego otoczeniu zawsze jest widno. Jednak nie dlatego, że on boi się ciemności. To ciemność boi się Chucka Norrisa:P.
    I jeszcze jedno, tak á propos kosmosu.
    Chuck Norris lubi czasem wyjść na spacer dla odprężenia. I tak oto giną całe galaktyki:D.

    OdpowiedzUsuń
  26. Gratuluję, takie wyróżnienie musi być bardzo miłe :-)

    OdpowiedzUsuń