Ci,
którzy czytają mojego bloga już od jakiegoś czasu, na pewno dostrzegli, że fascynuje
mnie kultura Dalekiego Wschodu, w szczególności Japonii. W związku z tym, że moje
zainteresowanie sięga lat dziecięcych, byłam w stanie obserwować wiele reakcji
na to, czym się interesuję i jak ludzie, którzy niespecjalnie mają jakieś
pojęcie o Wschodzie (nie żebym była specjalistką, po prostu nie jestem
ignorantką w tej dziedzinie) wypowiadają się na temat tamtejszej kultury,
tradycji. Podobny tekst pisałam na swoim innym, 10-letnim już blogu, jednak ze
względu na jego tematykę, nie mogłam swoich słów skonfrontować z osobami,
których temat nie dosięga na co dzień, gdyż blog prezentuje tematykę Japonii i
jest raczej otwarty na zainteresowanych właśnie nią czytelników.
Zauważyłam,
że mamy problem z tym, w jaki sposób postrzegać
kulturę nie tylko japońską, ale tę odmienną. Nie trzeba być odkrywcą, aby
spostrzec, że zachowanie mieszkańców Polski diametralnie różni się od tego
przykładowego - japońskiego. Nie sądzę, że wyjaśnię dlaczego tak się dzieje, bo
wniosek dotyczący położenia geograficznego, historii oraz tradycji nie będzie
błyskotliwy i każdy na pewno już do niego doszedł. Chodzi właśnie o ową
ignorancję.
 |
Ludzie widzą Raito - mówią "chiński odpowiednik hermarfodyty".
Nie wiedząc, że to bohater anime "Death Note", które pełne jest rozlewu
krwi i obfituje w intelektualny pojedynek na wysokim poziomie |
Dziś
manga oraz anime są bardziej popularne. Każdy wie co to jest, kiedy ja jako
dziecko chociaż zdawałam sobie sprawę z tego czym się interesuję, nie miałam
pojęcia jak to się nazywa. Kiedyś ludzie nazywali to tylko „głupimi chińskimi
bajkami”. Teraz określenie to strasznie denerwuje fanów, choć ja się zupełnie
od tego odcinam, to jak walka z wiatrakami. Jednak przedstawia to, że dla
większości ludzi Azja jest najwyraźniej postrzegana jako kontynent zawładnięty przez
Chińczyków. Chiny kojarzą się najbardziej z Azją, gdyż to chińskie produkty,
restauracje próbują zawładnąć naszym rynkiem. Skoro każdy z nas posiada
pamiątkę z Chin, choć nigdy nie odwiedził tego państwa, toteż nie ma nic dziwnego
w tym, że Chiny są podpięte w naszej świadomości do ogólnej definicji słów
„Daleki Wschód”. Polacy przywykli do tego, że wszystko co animowane, jest
bajką. Jeśli jeszcze postacie posiadają większą gamę grymasów, min, są
właścicielami nienaturalnych fryzur oraz niezwykle dużych oczu, to tym
bardziej. Ciężko przyjąć do wiadomości, że coś co jest kreskówką może mieć
ograniczenie wiekowe i być przeznaczone dla starszego widza, choć tak właśnie
jest. Gatunków mang oraz anime jest więcej niż tych filmowych.
 |
| Gejsza |
Któż
z nas nie usłyszał, że gejsza to po prostu kurtyzana? Wiele osób tak właśnie je
kojarzy. Gejsza natomiast sprzedaje swoją sztukę i to nie tę miłosną. Wiele lat
przygotowuje się do swojej pracy. Musi potrafić tańczyć, śpiewać, grać na
instrumentach. Musi być inteligentna, powinna znać dokładnie psychologię
człowieka, umieć odnajdować się w trudnych sytuacjach, bo klient nie zawsze
jest towarzyski, a płacąc horrendalną cenę za jej towarzystwo wymaga
się od niej profesjonalizmu. Nie każdego klienta uda się rozbawić tym samym żartem, nie
każdego interesuje rozmowa o sztuce. Do zbliżeń fizycznych dochodzi niezwykle rzadko jak na kobietę lekkich obyczajów. Naturalnie można powiedzieć, że „dla mnie to i
tak jest kurtyzana”, ale zastanówmy się jakie to… zachodnie, żeby nie
powiedzieć dosadnie i ironicznie „polskie”. Dla określenia „gejsza” nie ma
zachodniego odpowiednika. Nie jest kurtyzaną, luksusową prostytutką itd. Gejsza
jest po prostu gejszą.
 |
| Ganguro |
Słyszeliście
o ganguro? Jeśli nie, to kiedy spojrzeliście na obrazek powyżej, na pewno skojarzycie
o co chodzi. Oczywiście japońskie dziewczęta posiadające tlenione, przesuszone
włosy, spaloną przez solarium skórę i noszące teatralny makijaż nie wyglądają dobrze w
moim mniemaniu, ale czy od razu trzeba mówić, iż są to osoby pełne kompleksów,
nieszczęśliwe z powodu urodzenia się jako Japonki, na siłę zmieniające swoją
urodę, by choć trochę upodobnić się do rówieśniczek z Zachodu? Słyszałam takie
opinie w polskiej telewizji, w Internecie, ale również z ust znajomych. Ganguro to jednak rodzaj buntu. W
naszym kraju także kontrowersyjne jest to, że ktoś robi sobie w uchu tunel, ale
czy to oznacza tym samym, że ktoś robi to tylko po to, aby się do kogoś
upodobnić? Niekoniecznie. Stajemy się członkami subkultury, ponieważ tego
chcemy; ponieważ jej założenia pasują do naszej wizji świata. Ganguro buntują
się przeciwko wszelkim wzorcom japońskim – nie chcą mieć grubych, lśniących,
czarnych i gęstych włosów, naturalnej karnacji itp. Ale wcale nie oznacza to,
że chcą być bardziej „zachodnie” i być żywymi laleczkami Barbie. To my mamy o sobie zbyt duże mniemanie.
Uwielbiamy
posiadać swoje odpowiedniki. Mogłabym powiedzieć, że Amerykanie i Europejczycy
(po tym co dostrzegam w mediach), ale powiem po prostu, że większość moich znajomych
Polaków w większości nie potrafi odnaleźć się w środowisku, którego nie rozumie
i dla którego w takim przypadku nie nada się naszej własnej nazwy. Jeśli słowo ma mieć jakieś znaczenie nieodpowiednim jest je zbytnio upraszczać dla siebie, bo to zbyt ograniczone, jak dla mnie. To wcale nie pozwala nam zrozumieć istoty zjawiska. Nasze tłumaczenie często jest czymś w rodzaju:
-Czym
są szachy?
-To takie jakby warcaby.
Niby
coś sobie zatem wyobrażamy, ale tak naprawdę nie wiemy o tym nic.
Naturalne
jest to, że jeśli nie interesuje nas dana tematyka, nie zagłębiamy się w nią,
nie mamy również pojęcia o tym, że powtarzamy nieprawdziwe informacje. Ci,
którzy nie interesują się kulturą azjatycką będą się mylić, bo dla nich nie
jest to ważne i nie ma znaczenia czy ktoś pasjonuje się tradycją Chin, kulturą
Japonii czy też muzyką koreańską. Dla nich wszystko jest „żółte” (kolejne
ciekawe określenie, bo czy wszyscy Europejczycy są biali?). ;) Absolutnie nie
jesteśmy nic winni wspomnianym przeze mnie Japończykom. Wielu z nich nie wie,
że istnieje taki kraj jak Polska jeśli nie posiadają tu rodziny, przyjaciół,
znajomych. Mimo to*:
* Demotywator
przedstawia anime Axis Powers Hetalia. Prezentuje ono (co prawda przesadzoną) alegorię historycznych i
politycznych wydarzeń, a także porównania kultury różnych krajów. Na pierwszym
planie znajduje się reprezentant Polski - Feliks Łukasiewicz urodzony 11 listopada.
________________________________
Otwórz umysł i serce