środa, 1 kwietnia 2015

Z rozmiaru 42 do 34

Odliczając czas poświęcony na chorobę, biegam od ponad czterech miesięcy średnio co drugi dzień po 20-40 minut. Wyrzeczenia? Czekolada, batony, kebaby i cukier w herbacie. Żadnych innych, żadnych specjalnych diet, żadnego burczenia w brzuchu. Poza tym brak rezygnacji z normalnego domowego jedzenia. W niemal pięć miesięcy biedniejsza o cztery rozmiary, morze cellulitu i wstyd przy wkładaniu szortów. Bogatsza o lepsze samopoczucie. ;)

Tak jest...

...a tak było. Stan na początek grudnia czyli
już po około 40 dniach od pierwszego treningu.

Tyle dzieliło mnie od tego, aby...

...tabela prezentowała się w ten sposób. Być może zahaczyłam nawet o rozmiar 44.
Ciężko było mi znaleźć coś co odpowiada mniej więcej mojemu wzrostowi.
Zielony - stan obecny, czerwony - stan początkowy.

Edit. 4.04.2015, godz. 17:30
Dodaję jeszcze tabelę ze strony www.rozmiar.com/ubran.php.
Powyższa wprowadziła chaos z tego względu, że ją skróciłam, aby
uwzględniała jedynie mój niski wzrost. Tutaj mamy ogólną tabelę,
która nie uwzględnia wzrostu. W związku z tym wychodzi,
że zahaczam nawet o rozmiar 32. Co moim zdaniem absolutnie
mija się z prawdą. ;)

76 komentarzy:

  1. WOW! mega gratuluję i jesteś świetną motywacją :)
    bartekrochniak klik

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawie dwa dni ciągłego biegu! :) Zmiana ogromna, brzuszek wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście dwa dni. :) Ale dobrze spędzone. Dzięki. :)

      Usuń
  3. Gdy czytałam twoje wpisy na temat treningów jeszcze jakiś czas temu pukałam się w czoło i twierdziłam, że bieganie to najdebiliejsza rzecz na świecie. Wracam skruszona bo sama zaczęłam biegać. Choć od początku nowego semestru brakuje mi trochę systematyczności ale staram się ogarnąć i zacząć regularne treningi 3-4 treningów w tyg.
    Wielkie gratulacje bo wyglądasz świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mówiłam jeszcze pół roku temu, że NIGDY nie będę biegać, bo to jakaś masakra. Ale okazało się, że to naprawdę daje efekty. Jak na początku nie znosiłam biegania, tak dzisiaj jestem z nim pogodzona. Jeszcze się nie kochamy, ale zakopaliśy topory wojenne. Dziękuję. :) Życzę wytrwałości i trzymam kciuki za to, żebyś osiągnęła to co chcesz. :)

      Usuń
    2. Ja też już pogodziłam się z bieganiem. Po bieganiu nie mam już ochoty zamordować tego kto wymyślił bieganie. :D

      Usuń
  4. Ahhh to Ty z tabelki to brałaś a ja już się zaczęłam zastanawiać jakim cudem 7kg to aż tyle rozmiarów w górę ;) Co do tabelek to tylko dane statystyczne bo możesz być drobna a mieć wielki biust albo szerokie biodra, więc tym się raczej nie sugeruję. Za to po zdjęciach widać ogromną różnicę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja nigdy nie mówię, że gubię kilogramy, tylko że jestem na redukcji tłuszczu. :D Nie zależało mi tak na wadze, jak na tym, żeby pozbyć się fałdek i cellulitu.

      Powiem Ci, że ja zawsze mówiłam o tym, że tabele to kiepska sprawa, ale było to wtedy, kiedy... byłam gruba. Zauważ, że u mnie w tabeli zaznaczyłam, że miałam inny rozmiar bluzek i inny rozmiar spodni. Kiedyś próbowałam się pocieszać, że metki pokazują coś innego i że pewnie firma ma zawyżone numery. Owszem, tak czasami jest, ale to się dzieje na przestrzeni jednego rozmiaru w górę lub w dół. Widziałam tabele, które wskazywały, że mam teraz rozmiar 32 (ale wiem, że tak nie jest), a w jeszcze innych okazuje się, że mój poprzedni rozmiar to 44 (ale też wiem, że to byłaby przesada).

      To właśnie wagą nie można się sugerować. Wiesz, równie dobrze mogę powiedzieć, że na zdjęciu u góry "przed" ważę tyle co teraz Chodakowska. ;)

      Jeśli ktoś ma tyle wzrostu co ja i miał TAKIE wymiary, to był po prostu za bardzo oblany tłuszczem (za bardzo w moim odczuciu i w stosunku do siebie, bo każdy ma prawo akceptować swój wygląd i nic mi do tego). Zbliżyłam się do nadwagi, a to nie jest stan zdrowy. Ktoś kto jest wysoki i ma obwód tyłka 104 cm to co innego niż jak jest takim kurduplem jak ja. Zrobiłam się piłeczką (zresztą cellulit krzyczał, że przy okazji zeszło z niej trochę powietrza). Przestałam się pocieszać, że metka kłamie. Sprawdziłam tabele, popatrzyłam w lustro, obejrzałam zdjęcia, a wreszcie przymierzyłam suknie ślubne (które mają zazwyczaj zaniżone rozmiary, żeby panny młode poczuły się dowartościowane) i zdałam sobie sprawę, że się zapuściłam. Naprawdę bardzo.

      Jednak warto jest korzystać zawsze z tej samej tabeli dla dobrego porównania (i takiej, która właśnie uwzględnia wzrost). Dla mnie te tabelki są bardzo logiczne, tym bardziej, że przejrzałam ich mnóstwo w poszukiwaniu pocieszenia kilka miesięcy temu i wymiary te ogólne się zgadzają oraz pokrywają w większości (moje ubrania sprzed miesiąca, które mam w rozmiarze 36 teraz są za luźne, 38 - wszystkie wiszą jak na wieszaku. Rozmiar 40 to w ogóle wory - a były w grudniu bardzo opięte i wylewały mi się z nich boki co widać na załączonym obrazku. Kupowałam, "bo na pewno są za wąskie, aby rozeszły się w praniu". Cóż to za głupie przekonanie. :D

      Moje podsumowanie: jak się trenuje, to olać wagę i korzystać z tabeli - ale tylko jednej i tej samej. Tabelę warto dopasować do ubrań, które ma się w szafie. Jak tabela pokrywa się z tym co na metkach naszych ubrań, możemy realnie i bardzo obiketywnie porównać jakie mamy efekty treningu. :)

      Usuń
    2. Fakt,że lepiej jest się mierzyć niż ważyć bo jednak sporo tego co nam się wydaje kg jest tłuszczem ;)
      Chociaż nie powiem, jako osoba która miała okazję pracować w sieciówie, wiem z autopsji, że chińskie rączki często myliły rozmiary i tak np. dostawałyśmy spodnie, które na metce miały 36 a były mniejsze niż 34, ostatnio w H&M kupowałam spodnie i nie mogłam znaleźć rozmiaru bo każdy był taki sam XD
      Wycwaniłam się i chodzę z centymetrem bo mi się często mierzyć nie chce ;)
      U Ciebie to ja widzę progres z poprzedniego brzuszkowego zdjęcia, po prostu widać coraz bardziej kształt mięsni.
      Z tą wagą to też tak dziwnie w sumie jest, zwłaszcza jak człowiek jest niski, wtedy niestety każdy 1kg widać. Ja np. schudłam ponad 10kg i różnicę w sumie widzę tylko na twarzy,albo tak mi się wydaje ;)no w sumie brzuch też bardziej płaski, ale jeszcze kilka przede mną.
      Najgorzej jak się kupuje za małe ciuchy i człowiek myśli, że jakimś cudem się rozciągną ;D

      Usuń
    3. Nie znoszę mierzyć. Ale nie odważyłabym się kupić ubrań bez przymierzenia. W ogóle miałam już kilka niewypałow podczas zakupów w Internecie. :D Albo mnie oszukują, albo ja nie umiem mierzyć centymetrem krawieckim choć jestem pewna, że robię wszystko tak jak w instrukcji. Czasami też materiał koszmarnie się układa co dostrzegam dopiero po włożeniu danego ciuszka. :)

      Często jak chudniemy to jesteśmy nieobiektywne i wydaje nam się, że prawie nic nie widać. Dlatego dobrze się mierzyć, robić fotki. Centymetry i zdjęcia nie kłamią, a kilogramy czasami tak. Mnie twarz też bardzo schudła, ale zauważyłam to dopiero po zdjęciach.

      To taki sposób pocieszania się z tym kupowaniem za ciasnych rzeczy. :D

      Usuń
    4. Ja właśnie też nie znoszę mierzyć ubrań, na szczęście większość sklepów akceptuję politykę zwrotu do 30 dni. Wiadomo, że w przymierzalni to na szybko się robi a w domu na spokojnie zestawisz czy to z butami czy z innymi ubraniami i stwierdzisz czy pasuje czy nie.
      To fakt, czasem na wieszaku nie widać jak koszmarnie materiał się układa. Oglądałam któregoś dnia marynarkę w H&M, to jeden z najczęściej przeze mnie odwiedzanych sklepów sieciowych więc wiesz xD i jak w przypadku tych nieznośnych spodni, które wszystkie miały tykle samo cm, oczywiście chodzi mi tu o jeden model nie o wszystkie w całym sklepie, tak marynarka wydawała się idealna, ale postanowiłam przymierzyć, tak ciągnącego się materiału na podszewce jeszcze nie widziałam ;/ ohyda ;/

      Prawda, mimo, że schudłam już 10 kg wydaje mi się, że prawie nic mi nie ubyło ;/ z wyjątkiem twarzy ;/

      Oj bardzo Ci schudła :) w ogóle bardzo schudłaś! Od tego trzeba zacząć ;p a efekt jest o wiele bardziej widoczny dla mbnie z powodu Twoich mięśni ^^ hehe, zazdroszczę, ale zbyt leniwa jestem żeby się o takie postarać xD

      xD no tak tylko potem to leży ;D

      Dziękuję ^^ zrobiłam kilka szkiców i myślę, że syrenka będzie fajną ozdobą :)

      Usuń
  5. Wow! Jestem pod ogromnym wrażeniem! cztery rozmiary? :o Szacun!
    Ja mam rozmiar 36, ale chętnie zeszłabym do 34 ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) 36 jest spoko. Ale jak bardzo Ci zależy to trzymam kciuki. Jeden rozmiar czasami gubi się sam. :)

      Usuń
  6. Tylko pogratulować. I pozazdrościć ;D Ja to teraz - gdybym miała patrzeć po normalnych rozmiarach - to musiałabym chyba 50 wkładać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Normalna rzecz w Twoim stanie. Ale już niedługo... :)

      Usuń
    2. A tak ciężko jest :(

      Usuń
    3. Wierzę... Ale dasz radę. :)

      Usuń
  7. Gratuluję! W tamtym roku też biegałam. Zaczęłam w czerwcu, ale nieregularnie, ale jak zauważyłam, że przynosi to fajne efekty zaczęłam biegac częściej. Udało mi się zrzucić aż 9 kg od maja do października. Niestety załapałam kontuzję(złe obuwie) i musiałam przerwać. W lutym znów probowałam, ale kontuzja się odnowila. Dlatego czekam, aż troche ją podlecze i mam nadzieję że będę mogła się z Tobą dzielić wynikami ;)
    A tymczasem życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie mocno kciuki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę więc zdrówka! Widzę, że chudniemy przy bieganiu w podobnym tempie. Mnie już przy trzecim treningu w złych butach zbuntował się kręgosłup, więc obolała podreptałam na zakupy. Na szczęście szybko mi ten ból przeszedł i mogłam biegać dalej... Złe buty to naprawdę duży błąd i lepiej w nie zainwestować. Kiedy ja kupiłam swoje, były dla mnie motywacją, żeby nie rzucić ich w kąt, bo były dla mnie za drogie. XD

      Usuń
  8. jesteś genialna zazdroszcze motywacji ktorej u mnie bark :( jak to robiłas?
    Obserwujemy? daj znac u mnie :*
    K L I K :)
    WESOŁYCH ŚWIĄT:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmuszałam się. Tak jak i teraz czasami się zmuszam. Kiedy mi się nie chciało, mówiłam sobie, że jak nie poćwiczę dzisiaj, to jutro będę żałować. ;) Wszystko planowałam: w miesiącu co najmniej 14-16 treningów. Kiedy odpuściłam, bo naprawdę źle się czułam - potem nadrabiałam. Gdy wychodziłam pobiegać i wracałam z treningu - miałam podwójną satysfakcję: taką że za mną pokonane kolejne słabości oraz kolejne kilometry.

      Usuń
  9. Gratuluję! A podobno kochanego ciała nigdy za wiele ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się kocha swoje ciało - to super. Nam się nie układało. Postanowiłam zerwać z kilkoma kilogramami, bo się nie dogadywaliśmy. ;) Nie tęsknię. :D

      Usuń
  10. gratuluje Ci!! swietne postepy :) super, ze motywacja Cie nie opuszcza. treingi to wspaniala sprawa, a Ty wygladasz fantastycznie!
    a ta tabelka jest glupia, bo wedlug niej musialabym nosic rozmiar 44 bo mam 1m73 wzrostu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tabela może być niezrozumiała, ponieważ ją ucięłam i wzięłam pod uwagę tylko siebie. :) Były też podane rozmiary kiedy dziewczyna wyższa ma mniejszy rozmiar. Ja przedstawiłam tylko to co dotyczy mnie - choć fakt, nie było już wymiaru 44, który odpowiadałby mojemu wzrostowi. Widocznie firma, która stworzyła te tabele nie robi ciuchów na grube niskie dziewczyny. :D Ale ogólnie porównywałam swoje wyniki z innymi tabelami różnych odzieżowych firm i wszystko wygląda podobnie. :)

      Usuń
  11. dziękuje za wyczerpujacy komentarz :) na pewno postaram sie ogarnąc i wziac za siebie ale po swietach bo teraz az zal tyle jedzienia :D
    Obserwujemy?) ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ptrzebowałmam takie kopa :) DZIEKUJE :* ja również obserwuje ;**

      Usuń
    2. To musisz obiecać sobie - nikomu innemu. Jeśli będziesz trenować to tylko dla siebie. Wiele osób walczy samotnie. Ja miałam to szczęście, że mnie dopingowali wszyscy najbliżsi. Ale prawda jest, że nikt nic za Ciebie nie zrobi i czasem nawet doping to za mało. Silna wola to podstawa. :)

      Usuń
  12. Bardzo motywująca zmiana.Mi przez zimę trochę się przytyło i teraz zapisałam się na siłownie, żeby zgubić zbędne kg.
    Zapraszam do siebie: www.kaskawsieci.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest motywująca dla mnie, aby nie przestawać. :) Ale jeśli zmotywowałoby to jeszcze kogoś, to naprawdę świetnie. Sama też muszę pomyśleć o jakichś siłowych ćwiczeniach. Zwłaszcza na ramiona. :)

      Usuń
  13. Nic tylko gratulować efektu i samozaparcia. Ja kilka razy próbowałam przekonać się do biegania, co nie zmienia faktu, że nie jestem aktywna. Prócz spinningu (który przez I rok studiów mam jako wf) ćwiczę w domu, lubię różnorodność, więc za każdym razem staram się wprowadzać coś nowego. ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam aktywna wcześniej, ale w sposób niewłaściwy. Robiłam to co lubię, ale to było nieskuteczne. Z bieganiem średnio się lubimy, ale ważne, że działa. :D

      Usuń
  14. Jejku, wyglądasz na prawdę super! Gratuluję efektów! Teraz możesz na prawdę zmotywować wiele dziewczyn do wysiłku, bo widać, że się opłaca. :)

    A ta tabelka jakaś dziwna, bo za sam wzrost powinnam mieć 40. :P A noszę 36/38 .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Powiem Ci, że moją misją nie jest motywowanie innych, ale to miłe co piszesz. Moją misją jest dobrze czuć się ze sobą. Nikogo nie namawiam do biegania, do zmiany trybu życia, bo to nie moja sprawa. :) Ale jeśli to miałoby kogoś zmotywować, to naprawdę byłoby super. :)

      Edytowałam post, bo nie Ty jedna zauważyłaś coś nielogicznego. Rzecz w tym, że skróciłam tę tabelę tak, aby odpowiadała mojemu wzrostowi. Były też podane wymiary, kiedy wyższa dziewczyna ma rozmiar np. 32, 34, ale to obcięłam, bo mnie to nie interesowało. :)

      Usuń
    2. Jestem pewna, że po tym wpisie wiele dziewczyn postanowiło wziąć się za siebie. :) Nawet jeśli nie to było Twoim celem. :)

      Aaaa. No to wszystko jasne. Według tej drugiej tabeli jestem na pograniczu S/M czyli standardowo. (chociaż zawsze byłam pewna, że 40 to już L :P)

      Usuń
    3. Wiesz, między "postanowiło", a faktycznie "podniosło się z kanapy" jeszcze długa droga. ;)

      Ja też myślałam, że 40 to już L. :D To i tak zresztą wiele zależy od sklepu, w którym kupuje się ubrania. :D

      Usuń
    4. No też racja. Słuszna uwaga. :P

      Dokładnie. Każdy sklep ma przeważnie swoją własną rozmiarówkę. Niby wszędzie to samo, ale są rzeczy, które zawsze trzeba przymierzyć.
      Wczoraj przymierzając sukienki utwierdziłam się w fakcie, że jestem tym 38! Moje biodra nie miały zamiaru przyjąć na siebie opinających sukienek z rozmiaru 36. :P I teraz nie wiem czy biodra mi się poszerzyły, czy mi dupsko urosło. xD Ale... póki nie noszę 40. to nie jest źle.

      Usuń
    5. Chyba prawie każda z nas to ma - oby nie ta czwórka z przodu! Ale jeśli się boki nie wylewaja to jest OK.
      Ja wolałam się okłamywać i nosić 38, gdzie wszystko mi się wylewało. Ale co tam! Przecież się zmieściłam! Kobieca logika. :D

      Usuń
  15. naprawdę widze poprawę i to dosyc poważną po tylu dniach ! ♥
    podziwiam cie i dopinguję całym sercem ! ;*

    zapraszam : gertrama.blogspot.com
    Proszę o kliki w najnowszym poście, bardzo mi pomożesz, a do wygrania post promujący! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie, muszę się sama zmotywować do czegoś takiego. Nie wyglądam niby źle, ale wiem, że jak tak dalej pójdzie to mogę zacząć się siebie konkretnie wstydzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja już zaczynałam. Im wcześniej się człowiek za siebie weźmie, tym łatwiej, więc lepiej działać. :)

      Usuń
  17. Widzę, że u Ciebie również sportowo i wesoło :) Gratuluję, brzycho szczęśliwe i piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej. Dziękuję, kochana. :)

      Usuń
  18. jejku! chyba zacznę biegać :x ale to jak zrobi się ciut cieplej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolałam zacząć jesienią, żeby wyrobić się właśnie do wiosny. Wiosną pewnie machnełabym ręką, bo pomyslałabym, że nie zdążę.

      Usuń
  19. Gratuluję! Jestem pod wrażeniem. :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest super!

    W dodatku nie wyglądasz na wychudzoną, tylko zdrowo wysportowaną! Gratulacje! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to, bo właśnie moim celem nie było odsłonięcie kości. :) Dzięki.

      Usuń
  21. Ty kochana wiesz co i jak… JESTEM DUMNA!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratuluję! I podziwiam! Też zaczęłam biegać. Zobaczymy co z tego będzie :) Na razie pokonuję małe dystanse... ;)
    Co to za fajna aplikacja do liczenia dystansu itp.? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! ;) Aplikacja to endomondo. :)

      Usuń
    2. Aaa :) no to kojarzę. Muszę zainstalować :)

      Usuń
  23. Zmotywowałaś mnie, wiesz? Zaraz wygrzebuję z szafy jakiś dres i idę pobiegać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. jestem pod wrażeniem - moja córa też mnie
    motywuje, ładnie ćwiczy, pilnuje się by głupio
    nie podjadać - może i ja się zawezmę i trochę
    zrzucę - akurat na 15ą rocznicę, by ślubny znów
    mógł nosić mnie na rękach :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda motywacja jest dobra, jeśli działa. :)

      Usuń
  25. Witaj :) widzę, że w tej kwestii przygotowań do ślubu jestem daleko w tyle;) motywujesz! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. świetny blog! Cudownie piszesz!
    Obserwuję i liczę na rewanż
    www.zakladkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem pod wrażeniem. Gratuluję takiej przemiany! ;)
    Na wiosnę poczułam motywację i może w końcu spróbuję biegania, bo zdrowy styl życia towarzyszy mi już od jakiegoś czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) U mnie z tym zdrowym stylem życia bywa różnie, bo nie wyzbyłam się chemii z jedzenia. ;)

      Usuń
  28. Super! Gratuluję wytrwałości. :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Gratuluję:) A rozmiary ubrań cóż..ja do dzisiaj nie wiem, jaki mam rozmiar, bo co sklep to inaczej pasuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie te rozmiary faktycznie zazwyczaj obrazują to co na metkach. Wiele jednak zależy od tego jak zachowuje się materiał i kto wyprodukował dany ciuch. Ja mam problem z butami, bo jedne buty na obcasach mam 36, a buty do biegania - 39. Mam w szafie też 38 i najwięcej rozmiaru 37. Jak z butami nie można dojść do porozumienia to co dopiero z ciuchami. :)

      Usuń
  30. Wow, jestem pod ogromnym wrażeniem! Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  31. Pozostaje tylko pogratulować, ja również już mam za sobą spadek z 42 do 34, ale wciąż walczę z cellulitem i obwisłymi udkami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również gratuluję! Ja też mam jeszcze odrobinkę cellulitu, ale tylko gdy mocno ścianę skórę. Mam wrażenie, że to modelowanie ciała (pozostałości cellulitu, ostatnie kilogramy tłuszczu i zrobienie lekkiej rzeźby) wymagają najwięcej pracy...

      Usuń
  32. Ja mam słomiany zapał, chciałabym schudnąć o jeden rozmiar i ciągle na czyms poprzestaję... i tak o... a Ty w cztery miesiące schudłaś aż tyle, kurczę... żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie jeszcze tak bardzo Ci to nie przeszkadza. :) Trzeba po prostu bardzo chcieć. :)

      Usuń
  33. jestem pod wrażniem ja zawsze próbuje ale jednak nie umiem trzymać się postanowień ;/
    PS: co do idola mamy to zdecydowanie się zgadzam, mama jest jedyna w swoim rodzaju i najlpsza, więc zasługuje na miano idolki :D

    OdpowiedzUsuń