Na., !-nochi, O. |
Lato, wakacje, ciepełko. W mojej miejscowości w końcu ktoś
zrobił użytek z jeziora i nareszcie można wypożyczyć kajaki, łódeczki albo rowerki
wodne. Wspaniała sprawa. Trzeba było przetestować sprzęt. Najpierw wybrałam się
z Adamem i Y. Wzięliśmy jeden kajak i jedną łódkę. Jakoś po upływie połowy czasu
przeznaczonego na korzystanie przesiedliśmy się korzystając z kładki
wędkarskiej. Potem wraz z Na. i O. przetestowałyśmy rowerki wodne. Zabawa
bardzo fajna. Polecam. I nie ma się czego bać. Jak O. dała radę, to każdy sobie
poradzi. :)
________________________________
Szukaj atrakcji, które są w pobliżu!
Jeśli chcesz, to polub
na FACEBOOK'u
Szkoda, że ja nie mam tu nikogo z kim mogłabym wyskoczyć nad jezioro, a mam ich w sumie całe 3 :(
OdpowiedzUsuńAno widzisz... Koleżanka mówiła mi, że za darmo można z zakonnikami, ale to już mają swoje wymagania, przede wszystkim polega to na szerzeniu chrześcijaństwa. Ja wierząca nie jestem, więc cóż... Nie kwalifikuję się ;)
U nas za to przez długi czas nie było możliwości korzystania z jeziora. Nie było wypożyczalni sprzętu. Jezioro zaś jest dość brudnawe (na środku w połowie wakacji - tak jak teraz - zawsze wręcz wyrasta łąka), zatem ja np. bym się w nim nie zanurzyła. Co najwyżej stopy mogę pomoczyć i to sporadycznie... Zatem taki sprzęcior to fajna sprawa.
UsuńNo tak, pojedź z nami, ale pomagaj tak jak my sobie tego życzymy. Ja sama wierzę (chociaż coraz bardziej staję się sceptycznie nastawiona do religii), ale wolałabym na przykład edukować dzieci w innych dziedzinach, a nie zapychać głowy religią, która ich nie nakarmi. Zresztą trochę mi się to kojarzy z narzucaniem wiary. Ludzie tego nie potrzebują. Moim zdaniem każdy sam wie w co ma wierzyć. Zwłaszcza jeśli pochodzi z takiego miejsca na świecie, gdzie np. chrześcijaństwo nie jest popularną religią.
Zresztą teraz już bym nie pojechała.
OdpowiedzUsuńBardzo tyci, bo to tylko godzinka. :) Przynajmniej my na tyle się skusiłyśmy.
OdpowiedzUsuńJaki kochany szablon bloga ^^ Świetna forma wypoczynku <3
OdpowiedzUsuńVille Valo
O, dziękuję bardzo. :)
UsuńWspaniała forma wypoczynku, uwielbiam spędzać czas nad jeziorem w takie upału <3
OdpowiedzUsuńWybacz za poprzedni komentarz, ale miałam wkleić link bloga a wkleiłam nazwę piosenkarza :P
http://yukarinosekai.blogspot.com/
Pozdrawiam <3:*
Nie ma sprawy. :)
Usuńo zlocie słyszałam od rodzinki, że to fajna sprawa, a już zwłaszcz dla mnie jako amatora fotografii, może na moim blogu nie widać, ale strasznie się tym pasjonuję, jednak dla mnie blog to słowo pisane ;)
OdpowiedzUsuńa ja żałuję, że na 'moim' jeziorku nie ma takiej atrakcji, brakuje urozmaicenia, a szkoda, bo to część WPN, jest czyto i miło dla oka
Super, że masz taką pasję. Zresztą blog wcale nie musi być tego odzwierciedleniem. Ja lubię robić fotografie, lubię też kiedy się je mnie robi, ale żadną profesjonalistka nie jestem. W sumie nawet "amatorką" też nie. :D Ot, lubię. Wolę kiedy na blogu (moim!) jest nie tylko słowo pisane, ale także pojawiają się zdjęcia. Mam wtedy wrażenie, że posty lepiej oddają klimat i przede wszystkim jest dowód na to, że coś takiego w ogóle miało miejsce. :)
UsuńMoże to kwestia czasu i wreszcie jakaś opcja się pojawi. :)
jeśli chodzi o zdjęcia na blogu to jak najbardziej, jednak uważam, że wstawianie zdjęć z krótkim podpisem to trochę mało twórcze ;)
UsuńSamo wykonanie pięknej fotografii jest bardzo twórcze moim zdaniem (bardziej niż niejedna uprawa grafomanii na blogach), zatem przyznam - nie rozumiem stwierdzenia. :)
Usuńchodziło mi o to, że moim subiektywnym zdaniem blog powinien dotyczyć głównie słowa pisanego, a jeśli dotyczy on tylko zdjęć to niech jest to określone, czasem zastanawiam się po co wiele blogerów prowadzi bloga skoro wstawiają tylko zdjęcie mało twórcze, co mogą zrobić równie dobrze na facebooku czy innym portalu ;)
Usuńpo prostu lubię w blogach to, że mogę przeczytać coś z głową, coś co pozwoli mi na poznanie autora :D a zdjęcie nie zawsze to umożliwia
UsuńRozumiem. Odróżniasz blogi od photoblogów. Mimo to ja przyznam, że czasem czytając posty ludzi, którzy piszą o tym ile to się u nich dzieje, a nie ma fotografii, mam wrażenie, że nie wszystko jest do końca prawdą. Owszem, faktycznie może autor udał się w podróż autostopem, ale jeśli blog jest absolutnie anonimowy i nie ma fotografii to nie jestem przekonana co do tego czy faktycznie taka podróż nie miała miejsca tylko w świecie fantazji albo palcem po mapie. :) Rozumiem, że pisanie jest dla Ciebie bardziej istotne, w sumie dla mnie też. Jednak ja podchodzę do tego trochę inaczej, bo pisanie wychodziło mi zawsze szybko. Napisanie nawet obszernego posta - jak ten pod spodem na temat Warszawy zajęło mi może 15 minut. Dlatego uważam, że fotografie, nawet mało twórcze i nieprofesjonalne w tak długim tekście też są ważne. :) No, ale tutaj też pojawia się słowo pisane. Fotografie nie są wrzucone bez sensu - tak jak piszesz - w stylu facebooka. W sumie sama też nie wiem jak sie odnosić do postów, które składają się z samych zdjęć słabej jakości, na których widać twarz autora albo kilka niezbyt udanych krajobrazów. :D
Usuńno właśnie, miałam na myśli blogi, na których są kiepskie zdjęcia, które mało dają czytelnikowi. A zdjęcia, które są wykonane dobrze, wyraźnie są świetnym uzupełnieniem tekstu.
UsuńMusisz mi wybaczyć, ale nie zawsze umiem wyrazić słowami to co mam na myśli ;)
Nie ma sprawy. Słowo pisane ma właśnie to do siebie, że czasem można je inaczej zrozumieć, kiedy brakuje gestu u intonacji głosu. :)
Usuńi to jest właśnie jeden z minusów ;)
UsuńZazdroszczę Ci jeziorka w okolicy. Dałabym wszystko by było gdzieś blisko. Mnie zostało jedynie basen na podwórku rozłożyć;)
OdpowiedzUsuńA widzisz, ja do jeziorka, które jest w centrum mojego miasta też nie wejdę. Rzecz w tym, że jest bardzo brudne - choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Owszem, ludzie się kąpią, jest kąpielisko miejskie i niby kąpać się można. Ale robią to dlatego, że nie mają w rodzinie brata bliźniaka - biotechnologa. ^^ Wiem skąd łąka na środku jeziora, wiem jak przeprowadzane są badania czystości tego akwenu itp. Dlatego nie wchodzę. :) To już lepiej taki basenik na podwórku. :)
UsuńDokładnie, ja nie mam nic przeciwko religii i szanuję wiarę innych ale nie wtedy, kiedy narzucana jest siłą.
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony dla wielu z nich to szansa na jakąkolwiek edukację bo szkoły prowadzone przez misjonarzy uczą też rzeczy podstawowych, typu czytanie :)
Jak najbardziej, ale pewnie miejsce na religię też musi być. I tego czasu by mi było szkoda. :)
UsuńZazdroszczę ci tych atrakcji nad jeziorem ; )
OdpowiedzUsuńPewnie u Ciebie są inne warte uwagi. :)
UsuńMi się w końcu we wtorek uda wyskoczyć nad jezioro, już nie mogę się doczekać, chociaż przez te upały, jest tam niesamowity tłok i kolejki, żeby wjechać do wioski, ale cóż. Warto ;)
OdpowiedzUsuńNa pewno warto. :) Wytrwałości w kolejkach i dobrej zabawy życzę!
UsuńWe wtorek ma być jedynie dwadzieścia parę stopni, więc idealnie :)
Usuńa dziękuję, również. :)
Baardzo dużo czasu minęło odkąd ostatnio byłam nad jeziorem. Na takim rowerku wodnym byłam tylko raz z tatą, jak byłam mała, pamiętam, że zaplątaliśmy się w jakiś wodorostach czy czymś takim:D Wygląda na to, że dobrze się bawiłyście:)
OdpowiedzUsuńJak ktoś faktycznie nie może przyjść to jestem w stanie to zrozumieć, niestety moja koleżanka ma całą masę bezsensownych wymówek i informuje mnie o tym w dziecinny sposób - nie odbiera telefonu, tylko wysyła krótkiego sms'a. A foteczek z imprezy niestety nie mam, więc się fejsbuk nie dowie jak było fajnie:D
My także bałyśmy się o zaplątanie, bo na środku jeziora jest mnóstwo wodnych chaszczy. :D Ale na szczęście nic się takiego nie stało.
UsuńZasadniczo nie jestem fanką pokazywania na facebooku jak się super bawiłam, ale takie informacyjne foto kiedy ktoś mnie wystawił chętnie zostawię. :)
W moim mieście, niestety, nie ma takiego rarytasu jak jezioro. Zazdroszczę, bo to fajna sprawa. Przydałby się zwłaszcza w taki upał jak teraz. Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńTrudno byłoby nazwać jezioro w moim mieście rarytasem, ale fakt, fajnie, że jest.
UsuńJak dobrze, że w końcu ktoś pomyślał - macie gdzie spędzić wolny czas w ciepłe dni :)
OdpowiedzUsuńTak, ale pomyślała osoba prywatna. Urząd Miasta dalej ma jezioro gdzieś, czego efektem jest zaburzony wodny ekosystem.
UsuńUwielbiam wodę i w wakacje bez tego ani rusz... Rowery wodne bardzo lubię, a jak fajnie opalić się można...
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebstera: http://dzieciemroku94.blogspot.com/2013/07/versatile-blogger-award-liebster-award.html
Ja w tym roku absolutnie nie mam ciśnienia na opaleniznę. Ale i tak się mnie już całkiem mocno czepiła.
UsuńDzięki. :)
ach, zazdroszczę, popływałabym sobie :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie spędziłaś czas, no i dobrze,że ktoś wpadł na taki rozsądny pomysł! Twój uśmiech jak zawsze opromienia całą blogosferę.
OdpowiedzUsuńŚwwietnie, że możecie spędzić tak wolny czas!:)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą w 100% kochana :)
OdpowiedzUsuńWypoczynek nad wodą zawsze spoko :)
OdpowiedzUsuńA jezioro pod nosem to całkiem mistrzostwo hehe.
Pozdrawiam!
W taką pogodę to tylko do wody :)
OdpowiedzUsuńw taką goręcz to tylko nad wode :)
OdpowiedzUsuńsuper zdjęcia :)
Uwielbiam spędzac czas nad wodą, ale ja mam do dyspozycji jedynie rzekę. Zawsze chciałam się przepłynąć kajakiem albo taką typową, mał łódeczką :D
OdpowiedzUsuńMoże jeszcze będzie okazja. :)
UsuńTeż uwielbiam rowery wodne.
OdpowiedzUsuńMiło patrzeć jak potrafisz cieszyć się latem i wolnym czasem.
Fajne atrakcje :)
OdpowiedzUsuńZapraszam http://pieknekosmetyki.blogspot.com/
Przyznaję, że temat obozów koncentracyjnych to temat który ciekawi mnie na pierwszym miejscu. Już kilka razy wypożyczyłam książki związane właśnie z przeżyciami osób przebywających tam. Oglądałam wiele wypowiedzi na temat tego obozu. Nie interesowałam się innymi, bo po prostu ten znajdujący się najbliżej mojego miejsca zamieszkania najbardziej mnie zaciekawił. Muszę przyznać, że poruszyło mnie to, co napisałaś. Z pewnością spróbuję poszukać i przeczytać tą książkę. Ciekawa jestem takich obozów w innych krajach.
OdpowiedzUsuńJednym z głównych powodów żeby dowiedzieć się czegoś więcej o nim były opowiadania moich najbliższych. Jeden z mojej dalszej rodziny zginął w tym obozie. To dało mi wiele do myślenia a gdy się dowiedziałam, że znajduje się tam miejsce tego człowieka, którego nie miałam okazji nigdy poznać, stało się to miejsce jeszcze bardziej ciekawe.
Niestety nikt z mojej rodziny nie pamięta nazwiska tej ofiary.. Szkoda.. Ale przyznaję, że chyba nawet dobrze, że nie dowiodłam tej prawdy. Nie wiem co by się ze mną działo, gdybym dowiedziała się jak długo spędzał czas ten "ktoś"...
To temat bardzo delikatny. Tym bardziej jeśli mowa o rodzinie. O obóz w Oświęcimiu zahaczę na pewno jeśli będę w pobliżu, bo takie miejsca po prostu trzeba zobaczyć - z szacunku...
UsuńJeśli chodzi o tę książkę, to polecam ją, ponieważ jest napisana naprawdę w bardzo ciekawy sposób - i to przez Polaka. Zero wybielania, wszystko czarno na białym. Grzesiuk naprawdę zaskakuje szczerością, ale w ten sposób przedstawia co się działo wtedy z człowiekiem i jego psychiką. Choć to opowieść dla ludzi o mocnych nerwach. Moim zdaniem to książka, która powinna znajdować się w kanonie lektur szkolnych w szkole średniej. Ponoć kiedyś tam była.
Jeśli przeczytam to z pewnością sama przyznam Ci rację. W najbliższym czasie zdecydowanie pójdę do biblioteki i zapytam o nią. Postaram się czegoś więcej dowiedzieć. Ogólnie nie lubię takich tematów, ale jeśli chodzi o rodzinę, i to nie ważne, że dalszą.. To po prostu mnie to ciekawi.
UsuńSama bym poszła na jakieś kajaki. Niestety ani jeziora blisko nie ma, ani pogody na takie zabawy. Eh, mówi się trudno ;)
OdpowiedzUsuńP.S. Oryginalny wygląd bloga. Fajne zdjęcie.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
Lina
http://zchmurki.blogspot.com/
No to faktycznie jest problem. :)
UsuńDzięki. :)
:D spokojnie, zdjęcie było robione jak jeszcze chłodno było ;D
OdpowiedzUsuńNie ma to jak jeziorko;)
OdpowiedzUsuńBoję się kajaków :D
OdpowiedzUsuńKażdy czegoś się boi. :)
UsuńUwielbiam rowerki wodne. Na początku wydawało mi się, że moge wypaść, ale po pierwszej przejażdżce stwierdziłam, że wcale nie było źle :)
OdpowiedzUsuńTrzeba chcieć się wywrócić albo płynąć dość silnym nurtem. :)
UsuńPływałam ostatnio kajakiem! Bałam się, ale dałam radę ;p
OdpowiedzUsuńU mnie jezioro jest tak zanieczyszczone, że nie można w nim pływać, szkoda ;D Nigdy nie byłam na kajakach. :)
OdpowiedzUsuńNa szczęście już się ich powoli pozbywam. :)
U mnie też w sumie do najczystszych nie należy. :D
UsuńJa mam akurat 5 minut do jeziora ale sa same wady jego. Nie dość, że masa komarów, to jeszcze woda brudna jak fix. Jeszcze na dodatek nie umiem pływać to to jest też minus :) Ale no polak lubi narzekać :D
OdpowiedzUsuńU mnie jeziorko też brudnawe. Nie zanurzyłabym się w wodzie choć umiem pływać. Ale komary mi nie przeszkadzają. :)
UsuńNiestety jezioro w moim mieście jest w opłakanym stanie, a pobliskie wyglądają niewiele lepiej. A szkoda, że w upały mogłabym nie wychodzić z wody :) A poszłabym na kajaki.. :( Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńU mnie jeziorko też brudne, zatem nie pływam w nim, choć zakazu nie ma.
UsuńNa kajakach się nie znam, ale rowery to super sprawa: też wypróbowałam :)
OdpowiedzUsuńOczywiście, uśmiech to podstawa! :D
OdpowiedzUsuńJak jest dobre towarzystwo to nie można się nudzić. :)
Ja jeszcze ani razu nie byłam w tym roku nad jeziorem :)
OdpowiedzUsuńWy jesteście genialne! Mówiłam Wam, że Was uwielbiam <3 tzn. Wasze zdjęcia :D
OdpowiedzUsuńDziękuję - również w imieniu dziewcząt. :)
Usuń