środa, 24 lipca 2013

Stolica wita



Jeden z moich wakacyjnych planów nareszcie został wykonany. Wraz z Y. wybraliśmy się do Warszawy. Chłopak co prawda na początku postawił w alternatywę stolicę i kilka dni nad morzem, ale doszliśmy do wniosku, że mieszkając na Pomorzu Zachodnim i posiadając do najbliższej miejscowości nadmorskiej około 50 km lepiej jednak pojechać gdzieś dalej, bo nad morze można w zasadzie wyskoczyć w każdy wolny dzień. Wyjazd uparcie przeszkadzał mi w nauce do obrony licencjatu, ponieważ co chwilę sprawdzałam miejsca, które warto byłoby zobaczyć, dokąd pójść i jak się tam dostać. Ostatecznie plan zawierał w sobie pierwszego dnia Pałac Kultury i Nauki, Centrum Nauki Kopernik (w tym dwa minilaby), obejrzenie w Planetarium Kopernika pokazu pt. „Konstelacja: Miłość”, następnie szybkie przemieszczenie się w celu obejrzenia pokazu w Multimedialnym Parku Fontann i powrót do hotelu. Drugiego dnia mieliśmy zacząć od Muzeum Powstania Warszawskiego, potem trafić do ZOO i zakończyć na Łazienkach Królewskich. Między tym musiałam wystosować odpowiednie przerwy na posiłek, bo o ile ja zadowolić się mogłam czymkolwiek, o tyle mój towarzysz w zasadzie jedzenie stawia na pierwszym miejscu i głodny – absolutnie kapituluje. Plan został wypełniony, poza tym, że w Koperniku poszliśmy jedynie do laboratorium biologicznego. Na chemiczne już zabrakło miejsc. W zasadzie jeśli nie jesteś zainteresowany dokładną relacją z wyjazdu, możesz zakończyć czytanie posta w tym miejscu, bo pewnie będzie dość obszerny. :)

Do Warszawy jechaliśmy pociągiem około osiem godzin. Na miejscu byliśmy o 6:55: krótkie rozeznanie w terenie, przywitanie nas przez bezdomnego w sposób mało kulturalny i interesujący, zatem pominę zagłębianie się w szczegóły i po zwiedzeniu Pałacu Kultury i Nauki ruszyliśmy na podbój Kopernika, który dla mnie był najważniejszą częścią programu. Kolejki, jak wcześniej uprzedziła mnie Patrycja faktycznie były imponujące. Zakupiliśmy bilety, w tym wejściówki tylko na jeden minilab. Naszym celem było biologiczne, w którym tego dnia mieliśmy wykonywać wymaz z krwi zwierzęcej, zabarwiać go w odpowiedni sposób i oglądać pod mikroskopem. W chemicznym laboratorium miały się odbyć zajęcia, które w programie posiadały przedstawienie kilku czynności wykonywanych po włamaniu, np. zdejmowanie odcisków palców. Na te drugie jak wcześniej wspomniałam zabrakło już miejsc. Jeśli zatem kiedyś po ówczesnym przejrzeniu harmonogramu będziecie mieli ochotę wejść do labu na „lekcję”, warto zarezerwować bilety wcześniej.

W labie biologicznym każdy z nas wybrał sobie rękawiczki i rozmiarowo dobrany fartuch. Jeśli chodzi o zadanie: nam wszystko wyszło bardzo fajnie. Adam (mój brat bliźniak - przyszły biotechnolog) jeszcze przed wyjazdem powiedział mi, że jeśli wymaz nam nie wyjdzie to żeby się nie przejmować, bo to nie zawsze jest takie proste. Kiedy zdałam mu później relację i porównywałam z nim to co powinno nam wyjść, doszliśmy do wniosku, że wymaz albo nie wyszedł na poziomie akademickim z powodu złego zabarwienia, albo po prostu był to obszar o właśnie takich mało interesujących właściwościach (Adam to przeczyta i pewnie złapie się za głowę kiedy zobaczy w jaki okrojony i lakoniczny sposób przedstawiłam jego uwagi). Ale dla mnie - totalnego laika - pod mikroskopem jak najbardziej wyszedł ładny obraz, mniej więcej taki:  



Muszę jednak przyznać, że chociaż był to wykład dla uczestników od 9. roku życia, nie sądzę, żeby dla dzieci było to do końca zrozumiałe. Owszem, na pewno miały frajdę z patrzenia przez mikroskop, ciapania się giemsą itp. Ale wątpię, że zrozumiały co tak naprawdę zobaczyły. Pojęcia erytrocyt, leukocyt, monocyt i rozmawianie o funkcjach krwi? Nie twierdzę, że wszystkie nie zrozumiały, ale raczej uważam, że takie doświadczenia bardziej przydają się dzieciom, które są starsze i które wyniosłyby z tego więcej. Jednak może czym skorupka za młodu nasiąknie...

Samo Centrum – czyli możliwość dotykania i przesuwania eksponatów jest interesująca, ale przyznam, że tutaj więcej zabawy mają dzieci. :) Choć mają miejsce także eksponaty tylko dla dorosłych. Mimo to – fajne doświadczenie.


Szeptacze przed Centrum Nauki Kopernik wydają z siebie ciekawe dźwięki. Jest klimat...


Kabina miała służyć do rysunku. My robiliśmy zdjęcia... ;)



Kiedy zwiedziliśmy już wszystko, a wyrobiliśmy się przed czasem postanowiliśmy przed pokazem na Niebie Kopernika udać się do hotelu i trochę odpocząć. Wpadłam na pomysł, aby jednak po podróży pociągiem przespać się godzinkę, potem coś zjeść i wrócić do Planetarium. Pech chciał, że Y. wyłączył budzik przez sen i obudziliśmy się… o 18:00, kiedy pokaz miał miejsce o 19:00. Dla wtajemniczonych: hotel mieliśmy na Woli. Wpadliśmy do autobusu, przejechaliśmy na gapę możliwie jak najdalej, a potem puściliśmy się biegiem do samego Centrum Nauki. Uff… Na 3 minuty przed pokazem kupiliśmy bilety. Zdążyliśmy. Pokaz pt. „Konstelacja: Miłość” – moim zdaniem piękny. Sądziłam jednak, że potrwa może chociaż godzinę, a okazało się, że uraczono nas tylko około 35 minutami. Mimo to – warto pójść.


Wydawało nam się, że droga z Planetarium do Parku Fontann będzie prosta i krótka. Dla nas okazało się to jednak trochę bardziej skomplikowane. Może to rzecz tego, że zupełnie nie znaliśmy miasta. Tak czy owak trafiliśmy znów na czas i udało się obejrzeć piękny pokaz fontann z dźwiękiem, obrazem i światłem. W trakcie było nam dane zobaczyć też w jaki sposób kibice są transportowani pod niedaleko znajdujący się Stadion Narodowy. Kiedy przejeżdżało kilka bądź kilkanaście autobusów w eskorcie policji, napisałam SMS-a do Adama z pytaniem co się dzieje na stadionie, że wiozą tych ludzi dosłownie jak bandytów. Adam odpisał:

Jak bydło robaczku. ;) Inauguracja ligi.

Taki "Pan Tata" nie może już sobie np. normalnie przyjechać z synkiem na mecz, podjechać samochodem pod stadion i wejść na jego obszar. Trzeba wsiąść do autobusu i zostać eskortowanym… Fakt, wiem, że kibice mają taką, a nie inną opinię, ale bez przesady.

Przyszedł czas na powrót do hotelu. W tym celu przeszliśmy spacerkiem przez całe Stare Miasto, po drodze minęliśmy Plac Zamkowy z Kolumną Zygmunta. Swoją drogą – zwłaszcza nocą Stare Miasto wygląda cudownie. Wsiedliśmy do autobusu, na szybko zamówiliśmy orientalny specjał (czyt. kebab) i udaliśmy się niesamowicie zmęczeni na spoczynek.






Następnego dnia zaczęliśmy od Muzeum Powstania Warszawskiego. Największe wrażenie zrobiła na mnie sala, w której odczytywano listy powstańców do bliskich. Naprawdę warto odwiedzić to muzeum, nawet jeśli historia nas nie interesuje. Absolutnie przenosi ono człowieka w czasie. Poza tym są pewne miejsca, które warto odwiedzić "z szacunku" i "ku pamięci".


Nie, nie, niczego nie dotykałam. To tylko tak wygląda. Na stole leży kartka, na której tekst został wydrukowany taką samą metodą jaką drukowano w czasach powstania.

Z muzeum wybraliśmy się do ZOO - autobusem, który upatrzyliśmy sobie dzień wcześniej. Korki były niesamowite. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, dowiedzieliśmy się dlaczego. Do ZOO miała miejsce kolejka mierząca (na pewno!) około pół kilometra. Nie! Nie mogliśmy pozwolić sobie na czekanie. Może to nie wypada i naprawdę nie było to fajne z naszej strony, ale wepchnęliśmy się w kolejkę. Nie było innej opcji. Postaliśmy pięć minut myśląc co zrobić, aż nagle gdy na chwilę się obróciłam, przy kasie zrobiło się pusto, bo grupka debatowała nad tym ile i jakie bilety trzeba kupić, a nikt do kasy na ten czas nie podchodził. Usłyszałam tylko głos Y.: „Dwa ulgowe proszę!”. Dwie sekundy - i bileciki były nasze. Nawet nie zablokowaliśmy kolejki. Gdy odeszliśmy, pomimo tłumu wciąż nikt nie podchodził, dziwne. Udało się. ZOO to absolutnie mój żywioł! Podobało mi się wszystko: od rafy koralowej przez pandę małą aż po krokodyla różańcowego. Nie mogłabym wybrać najfajniejszego stworzonka…




Przyszedł czas na Łazienki Królewskie. Trafiliśmy na piękny kameralny koncert. Kiedy ten się skończył i ruszyliśmy dalej alejkami przemierzała policyjna orkiestra. Piękne miejsce, które całkowicie mnie oczarowało. Zostalibyśmy dłużej, ale strasznie bolały nas nogi. Wypełniliśmy cały plan i poszliśmy szukać możliwości dojazdu do centrum i udania się na kolację.

Kto mnie tu znajdzie?







________________________________

Staraj się realizować plany :)


Jeśli chcesz, polub mnie 

79 komentarzy:

  1. "Kto mnie tu znajdzie?" Pffff od razu wypatrzyłam taką piękność!! :)
    Strasznie się cieszę,że się Wam udało wybrać i zobaczyć godne zwiedzenia miejsca w Warszawie. Pełno w Tobie pozytywnej energii i powera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję!
      Również bardzo się cieszę. :)

      Usuń
  2. no widzę że wyjazd się udał :)
    chciałabym udac się do muzeum Powstania Warszawskiego, skoro mówisz że jest tam tak ciekawie ;)
    jednak w stolicy jest trochę do zwiedzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest, jest. Ciężko wybrać coś co jest najbardziej interesujące.

      Usuń
  3. O, jak fajnie :) W przyszłym tygodniu prawdopodobnie jadę do Warszawy. Mój brat tam mieszka, a do stolicy mam dwie godziny, nie 8 (współczuję... ale przynajmniej nad morze macie blisko :) ) W Muzeum i ZOO byłam, w Centrum też, ale jak weszłam na stronkę dzisiaj i zobaczyłam minilaby - nie ma bata, muszę iść jeszcze raz! Zrobiłam sobie listę muzeów i galerii, które chcę zobaczyć, ale nie wiem, czy chociaż połowę uda mi się zwiedzić :D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wolę jednak mieszkać nad morzem. :)

      Ja właśnie nie robiłam przesadnej listy, aby nie żałować. Dokładnie zaplanowałam to, co było osiągalne. :) Nie było sensu planować odwiedzić dwudziestu miejsc i wiedzieć, że trzeba wybrać około 1/3. Tobie tak wolno, bo masz możliwość powrotu, Ja zaś już ewentualnie następnym razem wybiorę się do innej miejscowości. :) Dlatego wybrałam to, co moim zdaniem było najciekawsze. Chociaż jakbym się zagłębiła w temat, pewnie chciałabym zobaczyć jeszcze więcej. Ale nie ma co gdybać. Na więcej pozwolić sobie nie mogłam.

      Tak tak, polecam minilaby. :)

      Usuń
    2. Ja wolałabym w górach, ale się nie trafiło :D Współczuję po prostu takiej długiej podróży... Rozumiem i masz rację oczywiście :) Do Warszawy mam zamiar się wracać, bo brat przyjeżdża rzadko, poza tym chcę mu pomóc przy pracy, a przy okazji się ukulturalniać. Co masz na oku następnego? :)

      Usuń
    3. Ano w górach to w sumie i ja bym wolała. Porównywałam tylko okolice Warszawy z pomorzem. :)
      Na oku mam właśnie Zakopane... Ale to jeśli już - za rok. I jeśli finanse pozwolą. :)

      Usuń
  4. Szeptacze? Wow ... intrygujące, zwłaszcza, że wyglądają jak wielgaśne krany.
    A swoją drogą ... co szeptały ? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szeptacze imitowały różne dźwięki: szum morza, rozpryskujące się krople wody, dźwięki burzy, wiatr i inne bliżej nieokreślone dźwięki. Emitowanie ich zależy od tego z której strony się przechodzi. Sądzę, że każda kolumna wydaje inny dźwięk. :)

      Usuń
  5. Oprócz tej drobnej drzemki widać, że podróż zaplanowaliście dokładnie i skrupulatnie. Grunt to mieć plan ;)
    Osobiście za stolicą nie przepadam jako za miastem, ale zwiedzić zawsze warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama teraz mogę stwierdzić, że nie chciałabym tam mieszkać. Choć może dwa dni to za krótko, aby coś takiego stwierdzić.
      Ale kulturalne miejsca faktycznie są piękne i warte uwagi.

      Usuń
  6. Takie wypady to balsam dla ciała i duszy. Swietna sprawa. Był Ci potrzebny głębszy oddech. W Warszawie jestem często ale Kopernika jeszcze nie zaliczyłam - choć zamierzam.
    Nadmienię tylko, że świetne wykłady dla dzieci organizuje Uniwersytet Sląski - Uniwersytet Dzieci, tam to dopiero mają frajdę.
    Zwiedzanie to coś fantastycznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, zawsze dobrze wiedzieć takie rzeczy. :) Dziękuję.

      Usuń
  7. Warszawa <3 ze mną jest tak, ze chcę jechać własnie do stolicy, ale nigdy to nie wypala :(
    fajne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, przyjdzie czas i na pewno się uda. :)

      Usuń
  8. Do Warszawy raczej nie jeżdżę, chyba że w jakimś mega konkretnym celu. W centrum Kopernika byłam kilka razy, ale nie jestem jakoś jego fanką. Plany na wakacje na razie udaje mi się realizować, mam nadzieję, że do końca tak dobrze pójdzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, co kto lubi. Ja sama odrobinkę się zawiodłam, ale mimo to było fajnie. :)
      Zatem życzę, aby te pozostałe także się spełniły.

      Usuń
    2. Na czym się zawiodłaś szczególnie? ;)

      PS. ja się zawsze nastawiam negatywnie, żeby potem było miłe zaskoczenie niż rozczarowanie :D

      Usuń
    3. Właśnie na tym, że byłam nastawiona na naprawdę spektakularne eksponaty. Wydawało mi się, że będzie więcej doświadczeń, które sprawią, że krzyknę "WOW!". Natomiast zatrzymywanie się przy każdej rzeczy, czytanie jak obsłużyć dany przedmiot i wykonanie czynności sprawiało, że zazwyczaj człowiek powiedział tylko po wszystkim "aha". Żadnej głębszej refleksji. :) Nie wiem. Niby było fajnie, ale wystawa jednak nie powaliła na kolana. Choć była ciekawa. Po prostu nastawiłam się na totalny odjazd. :D A było po prostu "fajnie". Niebo Kopernika i laboratorium podobały mi się już znacznie bardziej.

      Usuń
    4. Mhm, no tak. Pewnie z opowiadań innych, którym się spodobało, nastawiłaś się na coś ogromnie wspaniałego :D. Dlatego czasem wolę nastawić się mniej pozytywnie :D

      Usuń
    5. Tak, zwłaszcza jak reklamowano otwarcie Kopernika w telewizji. Wszyscy się zachwycali, toteż sądziłam, że naprawdę to musi być COŚ. Zasadniczo też mam tak, że nastawiam się negatywnie (tak zrobiłam z hotelem, z zoo, z łazienkami), ale z Kopernikiem było inaczej. :D Mój błąd. ;)

      Usuń
    6. Nigdy nie widziałam ich reklam w telewizji, nawet nie wiedziałam, że tacy są. :)

      Usuń
    7. W sumie reklam jako takich to nie było, ale kiedy otwierali to unowocześnione centrum trąbiły o tym wieczorne programy informacyjne oraz takie jak "Dzień Doby TVN".

      Usuń
  9. Bardzo aktywnie spędziliście wypad, same najciekawsze miejsca odwiedziliście, sama już od dłuższego czasu wybieram się Centrum Nauki Kopernika, ale ciągle nie wychodzi mi a ciągnie mnie tam strasznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzę, abyś w końcu tam dotarła. :)

      Usuń
  10. To widać że czas aktywnie spędzony. ;)
    Ja znalazłam Cię na tym zdjęciu. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, baaardzo aktywnie. Tak aktywnie, jak chyba nigdy dotąd. Nie pamiętam, żeby mnie wcześniej tak masakrycznie bolały nogi. :)

      Usuń
  11. Ach, też muszę się kiedyś wybrać do CNK. Chciałam się tam wbić podczas Nocy Muzeów, ale nie dało rady. Cieszę się, że wyjazd się udał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że kolejki musiały być ogromne...

      Usuń
    2. No to potem już człowiek nie będzie miał siły zwiedzać...

      Usuń
    3. Nawet nie próbowałam ;D

      Usuń
  12. zazdroszczę, nigdy nie zwiedzałam Warszawy
    cieszę się, że wypad się udał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie wiesz co przyniesie jutro. :) Także się cieszę.

      Usuń
  13. Szczerze to i nawet ja bym nie pojęła co dzieje się na tej lekcji :D Miałam możliwość jechac do Warszawy i żałuje do teraz tego że nie pojechałam. Bardzo mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pojawi się druga szansa. :)

      Usuń
  14. a ja za tydzień uciekam do Szczecina ;D w Warszawie byłam jak miałam coś ok 5 lat, tak więc nie za dużo pamiętam, jedynie co to domek mojej cioci i wiewiórki w jakimś parku na przeciwko, a i jeszcze jakiś staw ;P nazwami nie potrafię tego określić
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak mając 5 lat, niewiele się pamięta. :) Tylko jakieś wycinki wspomnień się pojawiają...
      O, Szczecin - moje okolice. :)

      Usuń
  15. Ja zawsze tylko przejeżdżam przez Warszawę. Jeszcze nigdy jej nie zwiedziłam, lecz niedługo muszę się wybrać :)
    Obserwujemy?
    Zapraszam pieknekosmetyki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś przejazdem, to uważam, że warto. :)

      Usuń
  16. Jak byłam w Warszawie, to przyznam że to Centrum mnie akurat nie porwało. Łazienki za to super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz gustu. :) Dla mnie jednak laboratoria i Niebo Kopernika - mega. :)

      Usuń
  17. Ojej jaki cudowny blog , strasznie spodobało mi się to zdięcie z boku z lewej strony pulpitu :D ! Cudny czekam na kolejne wpisy !
    pozdrawiam :*
    http://laura-lauurka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Mieszkam niedaleko Warszawy ale nie bywam często w takich miejscach :P

    OdpowiedzUsuń
  19. To po takim szczegółowym sprawozdaniu już do stolicy jechać nie muszę ;)
    A serio mówiąc, Warszawa ciągnie mnie średnio mocno, choć Wy zorganizowaliście sobie bardzo ciekawy pobyt. Na tę chwilę absolutnym priorytetami są dla mnie Wrocław, bo nie byłam wieki, i Szczecin, bo mam sentyment z dzieciństwa. No i jak się wreszcie do Szczecina wybiorę, koniecznie Ciebie o polecenie mi miejsc poproszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu wspaniale sprawdza się powiedzenie "Cudze chwalicie, swego nie znacie". Muszę przyznać, że nie potrafię wyszczególnić szczecińskich atrakcji. Ciężko byłoby mi spojrzeć oczami turysty, bo mijam co jakiś czas szczecińskie Stare Miasto, Wały Chrobrego, Zamek Książąt Pomorskich i w zasadzie nawet nie wiem czy są to miejsca godne polecenia, kiedy było się w innych, piękniejszych miejscowościach (moim zdaniem Szczecin jest dość brudnym miastem). Człowiek niby konkretnie tam nie mieszka, a jednak uważa się to za coś "zwyczajnego".

      Usuń
    2. Ja tak mama z Częstochową i Jasną Górą. Tłumy tam ciągną, a ja byłam we wczesnym dzieciństwie z babcią i niewiele z tego bycia pamiętam, a potem, dokładniej, zwiedziłam klasztor dopiero, kiedy Duńskiego tam prowadziłam, żeby zobaczył. Teraz wpadam od czasu do czasu tylko po to, by pobyć sam na sam z Golgotą Dudy-Gracza.

      Usuń
  20. O to widać po zdjęciach i czytając notkę, że wyjazd udany.;))
    Fajnie, że nie macie daleko np.nad morze :D
    Ładne zdjęcia ! :)
    I odpowiedziałam na twój komentarz na moim blogu.;))
    www.Klaudia12-klaudunia.blogspot.com/
    POZDRAWIAM ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej udany. :) To racja - miło.
      Również odpowiedziałam. :)

      Usuń
  21. Również byłam w tym roku w Stolicy, ale nie zwiedziłam nawet połowy tego, co Ty. Troszkę za mało czasu miałam i w nieco innym, niż zwiedzanie, celu pojechałam : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jeśli pojechałaś w celu innym to dobrze, że i tak udało się coś zwiedzić. :)

      Usuń
  22. Dokładnie, zwłaszcza, że jak już gdzieś nas rzuca los to z biegiem czasu przyzwyczajamy się do tego miejsca. Z perspektywy czasu, jak narzekałam, tak teraz czasem tęsknię za Szczecinem :)

    Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak jak mówisz. Powyżej w komentarzu Tanya napisała, że chciałaby pojechać niedługo do Szczecina i zwróci się wtedy do mnie po radę, co zwiedzić. A wiesz, że ja totalnie nie wiedziałabym co jej polecić? ;) Szczecin mi się w ogóle nie podoba. :D

      Usuń
  23. Ładne zdjęcia ;D

    gicia-zakrecona-laura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. ;D jakoś mnie to nie dziwi i sama z siebie to wydukałabym, że Zamek, Jasne Błonia, zajrzeć do Cepelii, ale żeby coś konkretnie to tam w sumie nic nie ma O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle uważam, że to miasto jest dość brudne i zaniedbane.

      Usuń
  25. A ja ze wstydem przyznam, że chociaż do stolicy mam jedynie dwie godzinki drogi samochodem to nigdy tak dokładnie jej nie zwiedziłam. Jedynie tamtędy przejeżdżam no i jeszcze kilka szkolnych wycieczek, ah...

    Ładne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak samo jak ja mam ze Szczecinem. Godzina drogi, a w sumie niczego takiego nie zwiedziłam. Średnio docenia się to co na wyciągnięcie ręki. :)

      Dzięki. :)

      Usuń
  26. Brudne, zaniedbane i jakieś nieposkładane ;)

    Dziękuję kochana :* bardzo mi miło ^^

    OdpowiedzUsuń
  27. Rodzice często mówią nam coś w stylu "uciekł" po to, żeby chronić nas przed przykrościami i nieuchronnością śmierci.
    Tak kicia miała i tak o wiele lepiej niż duża większość działkowych zwierzaków, a kociaków na działkach jest akurat od groma. Przyjaciółka mojej mamy działa w TOZie i wciąż opiekuje się kotami, chore zabiera do domu, leczy, szuka domów, teraz ma ich bodajże 7. Regularnie też dokarmia dzikie koty, właśnie od niej mam Pestkę :) której aż dziw, kotka nie odrzuciła mimo, że już była bardzo chora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, codziennie ktoś u niej był, była zadbana, czyściutka, nie była głodna, ani zmarznięta. :)
      Co prawda zawsze jeśli miałabym wybierać między pomocą zwierzakom a ludziom, wybieram ludzi, ale to budujące, że o zwierzaki też chce się człowiekowi dbać.

      Usuń
  28. Jeśli chodzi o pomoc ludziom to wiem z doświadczenia, że bywają niewdzięczni, taka widać natura ludzka. Może spowodowane jest to dumą, może myślą, że to z litości.
    Za to zwierzaki zazwyczaj jednak są wdzięczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Nieraz człowiek uważa, że pomoc mu się z miejsca należy. I prawdą jest, że słów wdzięczności się nie usłyszy.
      Jednak kiedy myślę o tym, że codziennie w Afryce ginie 40 tysięcy ludzi z głodu - to jednak wciąż oponuję za tym, że to tam powinna być kierowana pomoc. Swoją drogą to też ciekawe, że człowiek ma pieniądze na to, aby stawiać coraz wyższe wieżowce, coraz więcej fabryk otwierać, a gdzieś za oceanem ludzie giną z braku wody.

      Usuń
  29. Bo ludzie na stołkach nie chcą pomagać, często robią to tylko dlatego, że takie wymagania kładzie na nich opinia publiczna a nie ich własne sumienie. Wraz ze spożyciem rośnie apetyt, szczególnie na pieniądze. Wystarczy spojrzeć na nasz rząd, każdy chce zarobić, każdy chce się nachapać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Swoją drogą chciałam zaraz po studiach jechać na misję pokojową do Afryki, ale okazało się, że zwyczajnie mnie na to nie stać O.o bo wszystko trzeba opłacać samemu, nawet to, że masz możliwość uczyć biedne dzieci O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę... Nie wiedziałam o tym. Czyli wszystko ustalone jest tak, jakby komuś zależało, aby tej pomocy w ogóle nie było.

      Usuń
  31. Zazdroszczę wycieczki, jeszcze nigdy nie byłam w stolicy, a Centrum Kopernika po prostu muszę kiedyś odwiedzić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę zatem tego, aby i Tobie udało się tam dotrzeć. :)

      Usuń
  32. Kiedyś nie przepadałam za Warszawą.. Ale chyba od października będę musiała ją polubić :) Fajnie, że spędziłaś miło czas. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Jestem wielką maniaczką Warszawy. Może i jest to miasto brudne i zaniedbane, ale mnie to nie przeszkadza. Odwiedziłam naszą stolicę już dwa razy i urzeka mnie nadal!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy jest to miasto brudne i zaniedbane, bo nie zwiedziłam go tak dokładnie. Z tego co widziałam - jest OK. I wierze, że można lubić to miasto. Mnie się nawet podoba, choć nie chciałabym tam mieszkać.

      (Powyżej wypowiadam sie tak o Szczecinie)

      Usuń
    2. Claudia, Warszawa NIE JEST brudnym miastem.

      Usuń
  34. Ja mam jechać do Warszawy w październiku podobno, tyle ze to jest wycieczka zawodoznawcza. Nawet nie wiem co my tam będziemy zwiedzać. Na pewno pójdziemy na Warszawską Giełdę Papierów Wartościowych i do Sejmu. Chciałabym zobaczyć te piękne Łazienki i pójść do "Kopernika". U nas pewnie zwycięży Stadion Narodowy, który zresztą i tak chciałabym zobaczyć na wlasne oczy.
    Wspaniale czas spędziliście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, Sejm, Giełda... Trochę mało atrakcyjnie brzmi, ale na pewno wartość kulturalną oraz edukacyjną posiada. My ograniczyliśmy się do popatrzenia na stadion z daleka podczas rozgrywającego się tam meczu - stadion jak stadion. :)

      Usuń
  35. A ja zachęcam do ponownej wizyty w stolicy. Osobiście uwielbiam to miasto. Z wpisu odczytuję, że pobyt się udał :))

    OdpowiedzUsuń