
Jeden
z moich wakacyjnych planów nareszcie został wykonany. Wraz z Y. wybraliśmy
się do Warszawy. Chłopak co prawda na początku postawił w alternatywę stolicę i
kilka dni nad morzem, ale doszliśmy do wniosku, że mieszkając na Pomorzu
Zachodnim i posiadając do najbliższej miejscowości nadmorskiej około 50 km
lepiej jednak pojechać gdzieś dalej, bo nad morze można w zasadzie wyskoczyć w
każdy wolny dzień. Wyjazd uparcie przeszkadzał mi w nauce do obrony licencjatu,
ponieważ co chwilę sprawdzałam miejsca, które warto byłoby zobaczyć, dokąd pójść
i jak się tam dostać. Ostatecznie plan zawierał w sobie pierwszego dnia Pałac
Kultury i Nauki, Centrum Nauki Kopernik (w tym dwa minilaby), obejrzenie w
Planetarium Kopernika pokazu pt. „Konstelacja: Miłość”, następnie szybkie przemieszczenie
się w celu obejrzenia pokazu w Multimedialnym Parku Fontann i powrót do hotelu.
Drugiego dnia mieliśmy zacząć od Muzeum Powstania Warszawskiego, potem trafić
do ZOO i zakończyć na Łazienkach Królewskich. Między tym musiałam wystosować
odpowiednie przerwy na posiłek, bo o ile ja zadowolić się mogłam czymkolwiek, o
tyle mój towarzysz w zasadzie jedzenie stawia na pierwszym miejscu i głodny –
absolutnie kapituluje. Plan został wypełniony, poza tym, że w Koperniku poszliśmy
jedynie do laboratorium biologicznego. Na chemiczne już zabrakło miejsc. W
zasadzie jeśli nie jesteś zainteresowany dokładną relacją z wyjazdu, możesz
zakończyć czytanie posta w tym miejscu, bo pewnie będzie dość obszerny. :)
Do Warszawy
jechaliśmy pociągiem około osiem godzin. Na miejscu byliśmy o 6:55: krótkie rozeznanie
w terenie, przywitanie nas przez bezdomnego w sposób mało kulturalny i
interesujący, zatem pominę zagłębianie się w szczegóły i po zwiedzeniu Pałacu
Kultury i Nauki ruszyliśmy na podbój Kopernika, który dla mnie był
najważniejszą częścią programu. Kolejki, jak wcześniej uprzedziła mnie Patrycja faktycznie były imponujące. Zakupiliśmy bilety, w tym wejściówki tylko na jeden
minilab. Naszym celem było biologiczne, w którym tego dnia mieliśmy wykonywać
wymaz z krwi zwierzęcej, zabarwiać go w odpowiedni sposób i oglądać pod mikroskopem. W chemicznym laboratorium miały się odbyć zajęcia,
które w programie posiadały przedstawienie kilku czynności wykonywanych po
włamaniu, np. zdejmowanie odcisków palców. Na te drugie jak wcześniej wspomniałam
zabrakło już miejsc. Jeśli zatem kiedyś po ówczesnym przejrzeniu harmonogramu będziecie mieli ochotę wejść do labu na
„lekcję”, warto zarezerwować bilety wcześniej.
W
labie biologicznym każdy z nas wybrał sobie rękawiczki i rozmiarowo dobrany fartuch. Jeśli chodzi o zadanie: nam wszystko wyszło bardzo fajnie. Adam (mój
brat bliźniak - przyszły biotechnolog) jeszcze przed wyjazdem powiedział mi, że jeśli
wymaz nam nie wyjdzie to żeby się nie przejmować, bo to nie zawsze jest takie
proste. Kiedy zdałam mu później relację i porównywałam z nim to co powinno nam wyjść,
doszliśmy do wniosku, że wymaz albo nie wyszedł na poziomie akademickim z
powodu złego zabarwienia, albo po prostu był to obszar o właśnie takich mało
interesujących właściwościach (Adam to przeczyta i pewnie złapie się za głowę
kiedy zobaczy w jaki okrojony i lakoniczny sposób przedstawiłam jego uwagi). Ale dla mnie - totalnego laika - pod
mikroskopem jak najbardziej wyszedł ładny obraz, mniej więcej taki:

Muszę
jednak przyznać, że chociaż był to wykład dla uczestników od 9. roku życia, nie sądzę, żeby dla
dzieci było to do końca zrozumiałe. Owszem, na pewno miały frajdę z patrzenia
przez mikroskop, ciapania się giemsą itp. Ale wątpię, że zrozumiały co tak naprawdę
zobaczyły. Pojęcia erytrocyt, leukocyt, monocyt i rozmawianie o funkcjach krwi?
Nie twierdzę, że wszystkie nie zrozumiały, ale raczej uważam, że takie
doświadczenia bardziej przydają się dzieciom, które są starsze i które
wyniosłyby z tego więcej. Jednak może czym skorupka za młodu nasiąknie...
Samo
Centrum – czyli możliwość dotykania i przesuwania eksponatów jest interesująca,
ale przyznam, że tutaj więcej zabawy mają dzieci. :) Choć mają miejsce także eksponaty tylko dla dorosłych. Mimo to – fajne doświadczenie.
 |
| Szeptacze przed Centrum Nauki Kopernik wydają z siebie ciekawe dźwięki. Jest klimat... |
 |
| Kabina miała służyć do rysunku. My robiliśmy zdjęcia... ;) |
Kiedy
zwiedziliśmy już wszystko, a wyrobiliśmy się przed czasem postanowiliśmy przed
pokazem na Niebie Kopernika udać się do hotelu i trochę odpocząć. Wpadłam na
pomysł, aby jednak po podróży pociągiem przespać się godzinkę, potem coś zjeść i
wrócić do Planetarium. Pech chciał, że Y. wyłączył budzik przez sen i
obudziliśmy się… o 18:00, kiedy pokaz miał miejsce o 19:00. Dla wtajemniczonych:
hotel mieliśmy na Woli. Wpadliśmy do autobusu, przejechaliśmy na gapę możliwie jak najdalej, a potem
puściliśmy się biegiem do samego Centrum Nauki. Uff… Na 3 minuty przed pokazem kupiliśmy bilety. Zdążyliśmy.
Pokaz pt. „Konstelacja: Miłość” – moim zdaniem piękny. Sądziłam jednak, że
potrwa może chociaż godzinę, a okazało się, że uraczono nas tylko około 35 minutami. Mimo to – warto pójść.
Wydawało
nam się, że droga z Planetarium do Parku Fontann będzie prosta i krótka. Dla nas
okazało się to jednak trochę bardziej skomplikowane. Może to rzecz tego, że
zupełnie nie znaliśmy miasta. Tak czy owak trafiliśmy znów na czas i udało się
obejrzeć piękny pokaz fontann z dźwiękiem, obrazem i światłem. W trakcie było nam dane
zobaczyć też w jaki sposób kibice są transportowani pod niedaleko znajdujący się Stadion Narodowy.
Kiedy przejeżdżało kilka bądź kilkanaście autobusów w eskorcie policji, napisałam SMS-a
do Adama z pytaniem co się dzieje na stadionie, że wiozą tych ludzi dosłownie jak
bandytów. Adam odpisał:
Jak
bydło robaczku. ;) Inauguracja ligi.
Taki
"Pan Tata" nie może już sobie np. normalnie przyjechać z synkiem na mecz,
podjechać samochodem pod stadion i wejść na jego obszar. Trzeba wsiąść do
autobusu i zostać eskortowanym… Fakt, wiem, że kibice mają taką, a nie inną
opinię, ale bez przesady.
Przyszedł
czas na powrót do hotelu. W tym celu przeszliśmy spacerkiem przez całe Stare
Miasto, po drodze minęliśmy Plac Zamkowy z Kolumną Zygmunta. Swoją drogą – zwłaszcza
nocą Stare Miasto wygląda cudownie. Wsiedliśmy do autobusu, na szybko
zamówiliśmy orientalny specjał (czyt. kebab) i udaliśmy się niesamowicie
zmęczeni na spoczynek.
Następnego
dnia zaczęliśmy od Muzeum Powstania Warszawskiego. Największe wrażenie zrobiła
na mnie sala, w której odczytywano listy powstańców do bliskich. Naprawdę warto
odwiedzić to muzeum, nawet jeśli historia nas nie interesuje. Absolutnie przenosi ono człowieka w czasie. Poza tym są pewne miejsca, które warto odwiedzić "z szacunku" i "ku pamięci".
 |
| Nie, nie, niczego nie dotykałam. To tylko tak wygląda. Na stole leży kartka, na której tekst został wydrukowany taką samą metodą jaką drukowano w czasach powstania. |
Z
muzeum wybraliśmy się do ZOO - autobusem, który upatrzyliśmy sobie dzień
wcześniej. Korki były niesamowite. Kiedy dojechaliśmy na miejsce,
dowiedzieliśmy się dlaczego. Do ZOO miała miejsce kolejka mierząca (na pewno!)
około pół kilometra. Nie! Nie mogliśmy pozwolić sobie na czekanie. Może to nie
wypada i naprawdę nie było to fajne z naszej strony, ale wepchnęliśmy się w kolejkę.
Nie było innej opcji. Postaliśmy pięć minut myśląc co zrobić, aż nagle gdy na
chwilę się obróciłam, przy kasie zrobiło się pusto, bo grupka debatowała nad
tym ile i jakie bilety trzeba kupić, a nikt do kasy na ten czas nie podchodził. Usłyszałam tylko głos Y.: „Dwa ulgowe proszę!”. Dwie sekundy - i bileciki były nasze. Nawet nie zablokowaliśmy kolejki. Gdy odeszliśmy, pomimo tłumu wciąż nikt nie podchodził, dziwne.
Udało się. ZOO to absolutnie mój żywioł! Podobało mi się wszystko: od rafy
koralowej przez pandę małą aż po krokodyla różańcowego. Nie mogłabym wybrać najfajniejszego stworzonka…

Przyszedł
czas na Łazienki Królewskie. Trafiliśmy na piękny kameralny koncert. Kiedy ten
się skończył i ruszyliśmy dalej alejkami przemierzała policyjna orkiestra.
Piękne miejsce, które całkowicie mnie oczarowało. Zostalibyśmy dłużej, ale strasznie
bolały nas nogi. Wypełniliśmy cały plan i poszliśmy szukać możliwości dojazdu
do centrum i udania się na kolację.
 |
| Kto mnie tu znajdzie? |
________________________________
Staraj się realizować plany :)
Jeśli chcesz, polub mnie